moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Tarzan strzela, Bartek defiluje

Ich żołnierze przeprowadzili udany zamach na generała Wehrmachtu, samodzielnie wyzwolili obóz koncentracyjny, stworzyli wywiad, który doniósł aliantom o planach uderzenia na Grecję i ruchach Afrika Korps w Egipcie. 75 lat temu powstały Narodowe Siły Zbrojne, jedna z najpotężniejszych podziemnych organizacji w okupowanej Polsce.

Oddział Tomasza Wójcika „Tarzana” pojawił się pod Ożarowem 26 sierpnia 1943 roku. Żołnierze zamierzali odbić 14 Polaków aresztowanych przez gestapo i przewożonych do więzienia w Warszawie. Czekali długo, ale transport się nie pojawił. Potem dowiedzą się, że Niemcy postanowili wybrać inną drogę. Kiedy już wydawało się, że akcja ostatecznie spali na panewce, zza zakrętu wyjechała kolumna samochodów. Jeden z partyzantów przebrany za żandarma wyszedł na drogę i machając lizakiem nakazał zatrzymanie. Niemcy zwolnili. Szybko zorientowali się jednak, że to zasadzka. Wywiązała się strzelanina. I wtedy „Tarzanowi” mignął przed oczami generalski mundur. Jego ludzie natarli na Niemców ze zdwojoną siłą. Wreszcie generał padł na ziemię przeszyty serią z pistoletu maszynowego.

Tak zginął Kurt Renner, najwyższy rangą wojskowy, którego kiedykolwiek zlikwidowało polskie podziemie. Akcję przeprowadzili żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych – organizacji, którą komuniści przez wiele lat oskarżali o wysługiwanie się III Rzeszy.

REKLAMA

Przyszłość nad Odrą

Historia NSZ na długie lata została naznaczona czarną legendą. Dziś wiadomo, że była pełna paradoksów. Organizacja powstała 20 września 1942 roku. – Był to czas, kiedy w polskim podziemiu trwały procesy scaleniowe. Niecały miesiąc wcześniej zapadła decyzja o połączeniu Armii Krajowej i Narodowej Organizacji Wojskowej. Ale nie wszystkim członkom NOW się to podobało – wyjaśnia dr Rafał Sierchuła z poznańskiego oddziału IPN. Część z nich pozostała poza nowymi strukturami. Wkrótce zawarli porozumienie z działaczami Organizacji Wojskowej Związek Jaszczurczy, która wywodziła się z przedwojennego ONR, a także szeregiem mniejszych grup konspiracyjnych. Tak powstały Narodowe Siły Zbrojne. Ich pierwszym dowódcą został płk Ignacy Oziewicz „Czesław”. Narodziła się druga pod względem liczebności organizacja polskiego podziemia.

Gdzie szukać przyczyn rozłamu? Wielu działaczy ruchu narodowego uważało, że Armia Krajowa została zdominowana przez działaczy sanacji, których obarczali winą za wrześniową klęskę. Ale było jeszcze coś. – Członkowie NSZ otwarcie mówili, że po wojnie Polska nie tylko powinna zachować dotychczasową wschodnią granicę, ale też oprzeć granicę zachodnią na Odrze i Nysie Łużyckiej – tłumaczy dr Sierchuła. Koncepcja ta wywodziła się jeszcze sprzed wojny, kiedy to działacze ruchu narodowego organizowali wielkie demonstracje nad niewielkim odcinkiem Odry, który oddzielał ówczesną Rzeczpospolitą od Niemiec. – Według nich tylko granica oparta na naturalnych przeszkodach, jakimi były rzeki stanowiła warunek niezbędny do zapewnienia powojennej Polsce bezpieczeństwa – podkreśla dr Sierchuła i dodaje, że AK ściśle powiązana z rządem w Londynie nie mogła otwarcie formułować takich planów. – Z pewnością nie spodobałoby się to Stalinowi, który wszedł w sojusz z zachodnimi aliantami – tłumaczy dr Sierchuła.

Tymczasem NSZ rozpoczęły nawet formowanie trzech dużych grup operacyjnych, które po nieuchronnej klęsce III Rzeszy miały zająć jej rubieże łącznie z Prusami Wschodnimi. Wraz z upływem czasu liczba różnic pomiędzy członkami AK i NSZ rosła. Kiedy na polskie ziemie wkroczyła Armia Czerwona, dowódcy tej pierwszej uznali, że należy z nią podjąć ograniczoną współpracę. Byli też przekonani, że w Warszawie należy wywołać powstanie. Z kolei NSZ były temu niechętne (choć ostatecznie narodowcy przystąpili do walk w stolicy). Sowietów postrzegali jako śmiertelne zagrożenie dla przyszłej Polski. W lutym 1944 roku ówczesny komendant organizacji płk Tadeusz Kurcyusz wydał rozkaz nr 3. I jasno dał do zrozumienia: „Odtąd to właśnie Armia Czerwona jest naszym głównym wrogiem”.

Na tropie Afrika Korps

W szczytowym okresie NSZ miały w swoich szeregach 65 tys. żołnierzy. – Były strukturą doskonale zorganizowaną – podkreśla dr Sierchuła. W ramach organizacji działała na przykład Służba Cywilna Narodu. – Szkoliła ona pracowników przyszłej administracji, układała program gospodarczy na czas powojenny i koncepcję rozwoju ziem zachodnich, które miały zostać wcielone do Polski – mówi historyk. NSZ wydawały kilkadziesiąt podziemnych pism o zasięgu lokalnym i ogólnokrajowym. Pion wojskowy miał sztab, przejrzystą strukturę (podział na inspektoraty, okręgi, obwody, powiaty i placówki), precyzyjnie rozpisane instrukcje, szkoły dla oficerów i podoficerów. Do tego dochodził rozbudowany i niezwykle skuteczny wywiad. Działał on zarówno w okupowanym kraju, jak i poza jego granicami, dostarczając aliantom niezwykle cennych informacji. Wywiadowcy NSZ zdobyli m.in. plany inwazji III Rzeszy na Grecję, wiadomości o ruchach wojsk Afrika Korps w Egipcie, namierzyli niemiecki pancernik „Tirpitz”, który ukrywał się w jednym z norweskich fiordów. – Niemcy uznawali ich za przeciwnika tak poważnego, że podjęli decyzję bez precedensu. Do walki z wywiadem NSZ wydzielili specjalną jednostkę, którą nazwali „Sonderkommando SJ” – informuje Karol Wołek, prezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. – Co ciekawe, w szeregach wywiadu NSZ byli agenci pochodzenia niemieckiego, których po wpadce spotkała wyjątkowo okrutna śmierć. Byli ścinani mieczem, toporem, albo wieszani na rzeźnickich hakach – wylicza Wołek.

Oddziały NSZ okazały się także niezwykle skuteczne w konfrontacjach zbrojnych. Walcząc z Niemcami narodowcy często współpracowali z AK. Tak było na przykład jesienią 1943 roku pod Ujściem, kiedy to partyzanci NSZ związali siły wroga, by umożliwić akowcom rozbicie więzienia w Biłgoraju. Z czasem rosła też liczba potyczek z armią sowiecką i partyzanckimi formacjami polskich komunistów, które jej sprzyjały. Do najbardziej znanej doszło 8 września 1944 roku pod Rząbcem. – Zaczęło się od tego, że partyzanci Armii Ludowej wspomagani przez sowieckich spadochroniarzy zatrzymali żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej. Jeńcy byli torturowani. W odpowiedzi oddział NSZ uderzył na przeciwnika i zadał mu ciężkie straty – opowiada dr Sierchuła. W starciu zginęło 16 żołnierzy AL i niemal 70 spadochroniarzy. Straty Brygady Świętokrzyskiej wyniosły odpowiednio czterech zabitych i ośmiu rannych. Informacja o tym doszła do Stalina. Odtąd budowanie czarnej legendy NSZ zdecydowanie przyspieszyło.

– Komuniści zaczęli zarzucać żołnierzom tej formacji, że są sojusznikami Niemców, a do tego antysemitami – mówi dr Sierchuła. W niektórych częściach okupowanego kraju taktyczne sojusze z niemieckim wojskiem rzeczywiście były zawierane, ale miały one charakter krótkotrwały. Poza tym wynikały raczej z oddolnych inicjatyw poszczególnych dowódców. Tak stało się chociażby w przypadku Brygady Świętokrzyskiej, która pod koniec wojny za zgodą Niemców wymaszerowała do Czech. Jej żołnierze szybko jednak zmienili sojusze i przeszli na stronę Amerykanów. – 5 maja 1945 Brygada Świętokrzyska wyzwoliła obóz w Holiszowie, uwalniając około tysiąca więźniarek, które strażnicy SS zamknęli w baraku i zamierzali spalić – przypomina Karol Wołek. Wśród więźniarek było ponad 200 Żydówek. – Środowiska narodowe przed wojną były niechętne Żydom, ale był to antysemityzm gospodarczy. Nie pociągał za sobą żadnych planów eksterminacji – podkreśla dr Sierchuła. Antyżydowskie ekscesy z udziałem żołnierzy NSZ zdarzały się, ale i one, jak przekonuje historyk, nie wynikały z programu organizacji. – To były raczej incydenty – zauważa dr Sierchuła. Co ciekawe Żydom zdarzało się wstępować do NSZ i czasem dochodzili do stosunkowo wysokich stanowisk. – Żyd, mjr Stanisław Ostwind-Zuzga był komendantem organizacji w jednym z powiatów. Z drugiej strony w NSZ służyli Polacy, którzy pomagali żydowskiej ludności. Wystarczy wspomnieć o Edwardzie Kemnitzu, komendancie Okręgu Pomorskiego, który po wojnie został nagrodzony Medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata – mówi dr Sierchuła.

W bezimiennym grobie

W swojej krótkiej historii NSZ często się przekształcały. Wiosną 1944 roku w organizacji doszło do kolejnego rozłamu. Część zjednoczyła się z AK, zachowując jednak w jej strukturach autonomię (NSZ-AK), część pozostała niezależna (NSZ-ZJ). Po zakończeniu wojny Narodowe Siły Zbrojne pozostały w konspiracji, a ich żołnierze wzięli udział w powstaniu antykomunistycznym, które ogarnęło praktycznie cały kraj. – Tak jak inne podziemne organizacje niepodległościowe liczyli na rychły wybuch III wojny światowej. Wraz z upływem czasu te nadzieje jednak gasły – przyznaje dr Sierchuła. Najdłużej działał operujący na południu kraju oddział kpt. Henryka Flame „Bartka”. On też wykazał się najbardziej spektakularną akcją. 3 maja 1946 roku partyzanci „Bartka” na kilka godzin opanowali Wisłę i pod nosem komunistów urządzili defiladę.

Jednak żołnierze NSZ w starciu z machiną komunistycznego terroru nie mieli szans. W lutym 1947 roku został aresztowany ostatni komendant organizacji, ppłk Stanisław Kasznica. Wraz z nim w ręce UB wpadli pozostali członkowie komendy głównej. Rok później Kasznica usłyszał wyrok śmierci. Został stracony i pochowany w bezimiennym grobie. – Miejsce pochówku udało się odnaleźć w 2012 roku, podczas prac na Łączce. Jeśli chodzi o przywódców niepodległościowego podziemia to rzadki przypadek – mówi dr Sierchuła i dodaje: – Tego momentu udało się doczekać bliskim Stanisława Kasznicy, którzy bardzo na to liczyli.

Opis akcji, w której zginął niemiecki gen. Kurt Renner jest znany dzięki wspomnieniom Leszka Popiela „Antoniewicza” z NSZ.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: nsz.com.pl

dodaj komentarz

komentarze

~Kopyrda
1505835600
"ostatecznie narodowcy przystąpili do walk w stolicy" KG NSZ było (słusznie) przeciwne Powstaniu. Z tego co pamiętam, narodowcy przystępujący do walk w tym zrywie, robili to "oddolnie".
AA-C5-59-DE

Wojsko przeciw wirusowi
 
Amerykanie odmładzają F-16
Sojusznicy w Drawsku
Transportery płyną na drugi brzeg
Na misjach święta inne niż zwykle
F-16 kończą misję w Estonii
Motocykliści w hołdzie żołnierzom poległym na misjach
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na misjach
Antydron poszukiwany, ale najpierw testowanie
Polskie porty bardziej otwarte
NATO pozostaje w Iraku, Polska także
Obradowała Rada Gabinetowa
Poćwicz online z siedmioma sportsmenkami
Będą kolonie dla dzieci żołnierzy
Amerykanie zredukują swój kontyngent w Niemczech
MON nie wycofuje się z MSPO
Nowa strategia z podpisem prezydenta
„Spartan” znów na Mazurach
Morskie początki „Anakondy”
Zwiadowcy na start
Kierunek: Drawsko Pomorskie
„Anakonda” rusza na poligony
Miesiąc izolacji żołnierzy „Irini”
Głos (z) płonącej Warszawy
Trzeba rozbić to więzienie!
10 mln zł na zapomogi dla żołnierzy
Weź udział w wojskowych ćwiczeniach
Orzeczenia lekarskie żołnierzy będą ważne dłużej
MON podsumowuje walkę wojska z COVID-19
Pięcioro laureatów sportowego plebiscytu „Polski Zbrojnej”
Pełne wynagrodzenie za kwarantannę
Generał Haller przybył w sam czas
Co z tegorocznym MSPO?
Nowe hełmy dla Wojska Polskiego
Czek i wsparcie od lotników
Święto żołnierzy służących na misjach
„Nagroda specjalna” dla płk. Tomasza Bartkowiaka
Terytorialsi nie stracą dodatku
Online z mistrzami sportu
„Anakonda ’20” – dzień marynarki wojennej
Prezydent Duda w Davos o przyszłości Sojuszu
Koniec kijowskiego snu
Polskie F-16 w ćwiczeniach „Ramstein Alloy 20”
Kraby strzelają nad Bałtykiem
Zostań w domu i czytaj „Polskę Zbrojną”
Wirtualny bieg na Monte Cassino na ostatniej prostej
„Defender” na poligonie!
„Ratownik” od nowa
Komitet Wojskowy NATO o pandemii
Ćwiczenia z torpedą
Fox już na wystawie
Wirtualne strzelanie w Błękitnej Brygadzie
Polskie zwycięstwo w D-Day
„Harpun” do walki
NATO walczy z koronawirusem
Agent w generalskich szlifach
Rosyjskie zagrożenie w kosmosie
Nowy wiceminister w MON
Białe noce podhalańczyków
Pierwsze Leopardy 2PL odebrane
Poćwicz z mistrzami sportu wojskowego!
Na wakacje z WOT
Gen. Andrzejczak na wschodniej granicy
Mercedes nie tylko do holowania

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO