moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Osaczony olbrzym, czyli krwawa porażka sowieckiej Floty Bałtyckiej

Przed wybuchem drugiej wojny światowej Flota Bałtycka Marynarki Wojennej ZSRS została wzmocniona nowymi okrętami i przedstawiała się jako niezwyciężona potęga. Agresja niedoszłego sojusznika w czerwcu 1941 roku szybko jednak pokazała, że jest to olbrzym na glinianych nogach. Sowieccy marynarze nagle znaleźli się w kotle, w którym większość ich okrętów mogła paść łatwym łupem niemieckich bomb, min i torped.  

Po zajęciu przez Związek Sowiecki Litwy, Łotwy i Estonii w sierpniu 1940 roku, stolica tej ostatniej, Tallin, stała się główną bazą Floty Bałtyckiej im. Czerwonego Sztandaru. Po wygranej batalii ze słabą flotą fińską, pod kontrolą sowieckich okrętów znalazł się właściwie cały obszar Bałtyku na północ od Gotlandii. Południowe i zachodnie wybrzeże nadzorowała „sojusznicza” marynarka wojenna III Rzeszy – Kriegsmarine.

W tym czasie Flota Bałtycka składała się z dwóch przestarzałych liniowców „Marat” i „Rewolucja Październikowa”, dwóch nowoczesnych krążowników „Kirow” i „Maksym Gorki”, dwóch liderów (czyli okrętów prowadzących eskadrę torpedową do ataku), sześciu stawiaczy minowych i sieciowych zapór podwodnych, siedmiu dozorowców, 21 stawiaczy min, 33 trałowców, 66 okrętów podwodnych, 48 kutrów torpedowych i kilkudziesięciu okrętów wsparcia. Poza tym flota dysponowała jednostkami lotniczymi (172 bombowce i 353 myśliwce) oraz systemem obrony przeciwlotniczej (352 działa). Na czele Floty Bałtyckiej stał wiceadmirał Władimir F. Tribuc, który po stalinowskich czystkach w korpusie oficerskim Armii Czerwonej, został awansowany z kapitana niszczyciela od razu na głównodowodzącego całej floty.

 

REKLAMA

Wielkie minowanie

W czasie przygotowań do wojny ze Związkiem Sowieckim, główne siły Kriegsmarine były skierowane przeciwko Wielkiej Brytanii. Niemieckie Dowództwo Naczelne zaplanowało, że sowiecka Flota Bałtycka zostanie wyeliminowana dzięki opanowaniu jej baz od strony lądu i silne bombardowanie lotnicze. Marynarka otrzymała rozkaz blokowania do tego czasu okrętów sowieckich i zabezpieczania własnych szlaków komunikacyjnych. Niemcy skierowali na Bałtyk: 10 niszczycieli, 28 kutrów torpedowych, siedem okrętów patrolowych, 15 trałowców i pięć okrętów podwodnych. Te pozornie skromne siły wobec potężnego przeciwnika, skutecznie wykonały swe zadanie dzięki zastosowaniu pól i przegród minowych. Na tydzień przed wybuchem wojny niemieckie okręty postawiły wielką zagrodę minową „Wartburg” – od Kłajpedy po Olandię (wyspa należąca do Szwecji) a w nocy z 21 na 22 czerwca 1941 roku zagrodę „Corbetha” w najwęższym miejscu Zatoki Fińskiej i „Apolda” u wejścia do tejże zatoki – od wyspy Hiume po Finlandię. Następnie zagrody „Eisenach”, „Coburg” i „Gotha” zablokowały wyjścia z Zatoki Ryskiej. Zaminowano również podejścia do portów. Po niemieckim ataku, także Rosjanie zaminowali Zatokę Fińską – niedaleko niemieckiej zagrody „Apolda”. W sumie do końca czerwca w tym rejonie Bałtyku znalazło się 3059 min. Już w toku działań wojennych, od 20 do 23 lipca niemieckim grupom minowo-zaporowym udało się położyć 1062 miny i 368 ochraniaczy pól minowych przeciw trałowcom w strefie operacyjnej Floty Bałtyckiej! Do dzisiaj dla niektórych historyków pozostaje tajemnicą, jak to mogło się udać przy absolutnej przewadze floty sowieckiej, dosłownie pod jej nosem i w czasie białych nocy… Częściowo można to wytłumaczyć brakiem doświadczenia kadry dowódczej, przetrzebionej czystkami Stalina, dezorganizacją Armii Czerwonej przez zwycięstwa Niemców na froncie i nieprzygotowaniem floty do działań przeciwminowych.

Flocie Bałtyckiej, nastawionej do działań ofensywnych, w pierwszych dniach wojny brakowało trałowców. W lipcu 1941 roku flota posiadała już tylko 25 takich jednostek (a potrzebowano co najmniej 200). Zaczęto szybko mobilizować holowniki i trałowce rybackie, ale nie zaspokajało to dostatecznie potrzeb. Dodatkowo uzbrojenie i wyposażenie przeciwminowe sowieckich trałowców było przestarzałe i pamiętało czasy I wojny światowej. Kolejną bolączką floty okazała się słaba obrona przeciwlotnicza. Panujące w powietrzu niemieckie samoloty prawie bezkarnie atakowały sowieckie okręty. Były one wprawdzie silnie uzbrojone w broń torpedową i potężną artylerię, ale prawie zupełnie pozbawioną broni zenitowej (artylerii, w których lufa mogła być podniesiona pionowo). Także niemieckie U-booty zaczęły zbierać krwawe żniwo wśród sowieckich okrętów i statków transportowych.

W potrzasku

Na lądzie Grupa Armii „Północ” potrzebowała jedynie 18 dni na zajęcie krajów nadbałtyckich. Niemiecki plan opanowania baz Floty Bałtyckiej był coraz bardziej realny. W drugiej połowie lipca 1941 roku praktycznie nie było dnia, by flota sowiecka nie traciła którejś ze swych jednostek. Między innymi w nocy z 22 na 23 lipca na minę wpłynął krążownik „Maksym Gorki”. Eksplozja uszkodziła część dziobową aż do 60 wręgi. W dniach 24–26 lipca ewakuowano port wojenny w Libawie. Sowieci wysadzili w powietrze siedem swoich okrętów (między innymi niszczyciel „Lenin”). Przez cały czas dowództwo Floty Bałtyckiej nie mogło pojąć, czemu część okrętów eksploduje na niemieckich minach, mimo że płyną za trałowcami. Dopiero wezwani z Leningradu specjaliści odkryli, że nieprzyjaciel stosuje miny elektromagnetyczne i akustyczne (notabene będące także na wyposażeniu marynarki sowieckiej…) i do walki z nimi potrzebne są specjalne trały.

Z chwilą wejścia sił niemieckich na południowe wybrzeże Zatoki Fińskiej, sowieckie szlaki morskie znalazły się całkowicie w zasięgu nieprzyjacielskiego lotnictwa, a Flota Bałtycka zgrupowana w Tallinie wpadła w śmiertelną pułapkę. Tymczasem Niemcy bez problemów zajęli Windawę i Rygę. W ich ręce wpadły dwie trzecie zapasów paliwa floty, a cały system jej bazowania został zdestabilizowany przez bombardowania lotnicze. W połowie sierpnia pięćdziesięciotysięczny sowiecki garnizon Tallina został zablokowany przez cztery niemieckie dywizje piechoty. 19 sierpnia Wehrmacht doszedł do przednich rubieży obrony stolicy Estonii, a następnego dnia przystąpił do generalnej ofensywy na tym odcinku frontu. 25 sierpnia Sowieci wycofali się na swoje główne rubieże obronne, a dowódca obrony bazy morskiej, wiceadmirał Tribuc słał do marszałka Woroszyłowa monity z prośbą pozwolenia na ewakuację garnizonu i floty, która dostała się pod bezpośredni obstrzał niemieckiej artylerii. Dopiero 26 sierpnia wiceadmirał odebrał spóźniony co najmniej o tydzień rozkaz ewakuacji floty do Kronsztadu. Otrzymał dobę (!) na przeprowadzenie całej operacji.

Niezwłocznie przystąpiono do planowania i wykonania akcji. Z trzech możliwych dróg ewakuacji przez Zatokę Fińską – południową, północną i centralną, wybrano tę ostatnią, najtrudniejszą ze względu na potężną niemiecką zagrodę minową „Juminda”. Ten szlak był jednak najlepiej rozpoznany przez Rosjan – obawiano się, że na pozostałych flota mogłaby wpaść w ręce sił niemiecko-fińskich. Ewakuowane siły liczyły: 96 okrętów wojennych, 67 statków transportowych i pomocniczych. Podzielono je na siedem grup mieszając ze sobą różne typy statków i okrętów. Jednocześnie z bazy wojennej w Kronsztadzie wysłano oddział specjalny pod dowództwem komandora I.G. Swiatowa (36 okrętów), by w rejonie wyspy Gogland osłaniać konwoje przed atakiem kutrów torpedowych i U-bootów oraz pomagać uszkodzonym jednostkom. Ponadto dwa okręty podwodne zostały wysłane w rejon Helsinek, by atakować nieprzyjacielskie statki i okręty.

Przez morze śmierci

27 sierpnia o godzinie 11.00 wiceadmirał Tribuc wydał rozkaz wycofania wojsk i zaokrętowania ich na statki i okręty. W pierwszej kolejności rozlokowano na pokładach rannych oraz urzędników instytucji floty. Jednocześnie ładowano uzbrojenie i najcenniejsze dobra materialne. Na okręt flagowy floty, krążownik „Kirow” dostarczono rezerwy złota Estońskiej SRS, zakwaterowano Radę Wojenną floty, członków rządu i Komitetu Centralnego WKP(b) sowieckiej Estonii, którzy nie zbiegli do Niemców. Załadunek ludzi i sprzętu trwał przez cały dzień pod gęstym ostrzałem nieprzyjacielskiej artylerii i lotnictwa. Jednocześnie niszczono i wysadzano w powietrze urządzenia portowe i sprzęt, których nie zdołano zaokrętować (między innymi przy latarni morskiej Pakri stoczono po szynach do morza ponad tysiąc lokomotyw i wagonów, które Niemcy później wydobyli i wyremontowali). Około 22.00 na okręty wpuszczono żołnierzy 10. Korpusu stanowiącego garnizon miasta i ludność cywilną. W sumie na pokładach znalazło się ponad 20 tys. żołnierzy i  około 7,5 tys. cywili (w mieście zostało 4 tys. czerwonoarmistów).

Silny wiatr opóźnił wypłynięcie poszczególnych grup konwoju i dopiero 28 sierpnia o 11.35 zaczęto podnosić kotwice. O 16.00 ruszyły siły główne, a o 17.15 oddział osłonowy. Po trzech godzinach od podniesienia kotwicy „armada” rozciągnęła się na długości ponad 16 Mm (28 km). Pod koniec dnia nad sowiecką flotą pojawiły się niemieckie samoloty. Statki zaczęły manewrować, by uniknąć spadających bomb i niektóre wychodziły poza przetrałowany pas morza. Z tego powodu między innymi wyleciał w powietrze niedaleko przylądka Juminda okręt sztabowy „Wironia” z wydziałami sztabu i zarządem politycznym floty. Noc przyniosła kolejne ofiary – od wybuchów min poszło na dno kolejnych kilka okrętów. Ponadto na północ od przylądka Juminda lider „Mińsk”, niszczyciele „Skoryj” i „Sławyj” ostrzelały omyłkowo własne kutry torpedowe (z pięciu jeden zatonął).

Noc z 28 na 29 sierpnia okazała się najtragiczniejsza dla całej floty. W ciemnościach nieliczne trałowce nie nadążały z oczyszczaniem morza z min. Nie można było zlokalizować i ostrzelać wszystkich min podciętych przez trały i wypływających na powierzchnię. Marynarze odpychali je od burt rękami i drągami. Okręty, omijając miny, wychodziły z szyku, eksplodowały na kolejnych minach i tonęły. W najgorszej sytuacji znalazł się oddział osłonowy, gdy cztery z pięciu jego trałowców dołączyły do głównej grupy, by osłaniać flagowy krążownik „Kirow”. Okręty osłony jeden po drugim zaczęły wybuchać na minach – poważnie uszkodzony został lider „Mińsk” oraz niszczyciel „Sławnyj”, a najnowszy okręt Floty Bałtyckiej – „Skoryj” (jedynie 28 dni służby) poszedł na dno w 15 minut po wybuchu miny w sektorze rufowego przedziału minowego. Ogromne straty poniosła także grupa czołowa floty (od początku pozbawiona zabezpieczenia przeciwminowego) – do północy miny wyeliminowały jej sześć okrętów wojennych. Także w pozostałych grupach konwoju nie obyło się bez strat spowodowanych niedostateczną liczbą trałowców, złym wyszkoleniem załóg oraz bardzo dużą liczbą swobodnie pływających min. Wobec tego wiceadmirał Tribuc po północy wydał rozkaz zatrzymania się, stanięcia na kotwicach i doczekania wschodu słońca, by rano dalej ruszyć na wschód. Paradoksalnie w tym czasie konwój był już poza polem minowym…

Po wschodzie słońca okręty ruszyły z maksymalną szybkością w stronę Kronsztadu, pozostawiając wolniejsze i nieuzbrojone statki transportowe własnemu losowi. O 7.15 na te bezbronne jednostki nadleciały niemieckie samoloty i „Niemieccy piloci działali jak na ćwiczeniach, wybierając sobie największe cele”. Ostrzał dziesiątkował upchniętych na pokładach żołnierzy i cywili. Poszczególne grupy Floty Bałtyckiej dotarły do Kronsztadu 29 sierpnia do godziny 18.00, pokonując 170 mil. Rano następnego dnia dopłynęły pozostałe okręty i statki ocalałe z nalotów.

Podczas tej operacji Flota Bałtyckaj straciła 22 okręty i jednostki wspierające oraz 46 statków transportowych (poza tym 28 statków pozostawiono lub zatopiono w Tallinie). Do Kronsztadu zdołano przetransportować 12 738 żołnierzy i marynarzy. Oblicza się, że w sumie cała ewakuacja Floty Bałtyckiej pochłonęła 30–40 tysięcy ludzi (załogi okrętów i statków, wojsko i ludność cywilna).

Jak podaje Władimir Bieszanow w książce Obrona Leningradu Stalin na wieść o stratach Floty Bałtyckiej chciał całe jej dowództwo postawić przed trybunałem wojennym, by obciążyć marynarkę wojenną nie tylko za klęski na morzu, ale i na lądzie… „Ale w końcu Stalin machnął na nich ręką”.

Po utracie wszystkich baz na Litwie, Łotwie, w Estonii i Finlandii Flota Bałtycka została zamknięta w „kałuży markiza”, jak ironicznie nazywano wschodnią część Zatoki Fińskiej między ujściem Newy a wyspą Kotlin. Prócz prób ponownego przedarcia się na morze (co udało się dopiero wiosną 1942 roku) marynarze, jako doborowa piechota zostali włączeni do walki na lądzie nie tylko pod Leningradem, ale i na innych odcinkach olbrzymiego frontu na Wschodzie.

Bibliografia

E. Kosiarz, Druga wojna światowa na Bałtyku, Gdańsk 1988

W. Bieszanow, Obrona Leningradu, Warszawa 2009

J. Pertek, Na Bałtyku, w Arktyce i na Morzu Czarnym, Poznań 1989

Piotr Korczyński , historyk, redaktor kwartalnika „Polska Zbrojna Historia”

dodaj komentarz

komentarze

~Scooby
1530439320
Swego czasu Niemcy zamontowali wielka stalową sieć w poprzek Zatoki Fińskiej , utrudniając tym działania miedzy innymi radzieckich okrętów podwodnych .
DB-3F-9C-53
~Scooby
1530259920
Wybacz przeczytam w weekend . Bałtykiem rządzi ten kto ma wybrzeże. Oczywista oczywistość.
DB-3F-9C-53
~Ratusz
1529775060
Tragiczna historia, ale dobry tekst!
B1-61-04-FC

Mercedes nie tylko do holowania
 
Specjalsi świętują
MON nie wycofuje się z MSPO
Wirtualny bieg na Monte Cassino na ostatniej prostej
Dunkierka, czyli 80 lat od operacji „Dynamo”
Trzeba rozbić to więzienie!
NATO walczy z koronawirusem
Czas na praktyczne szkolenie studentów Legii
Będą kolonie dla dzieci żołnierzy
F-16 kończą misję w Estonii
Polskie F-16 w ćwiczeniach „Ramstein Alloy 20”
Na misjach święta inne niż zwykle
Pięcioro laureatów sportowego plebiscytu „Polski Zbrojnej”
Koniec kijowskiego snu
Rosyjskie zagrożenie w kosmosie
Poćwicz online z siedmioma sportsmenkami
Wojsko przeciw wirusowi
Zostań w domu i czytaj „Polskę Zbrojną”
Agent w generalskich szlifach
Pełne wynagrodzenie za kwarantannę
Kierunek: Drawsko Pomorskie
Weź udział w wojskowych ćwiczeniach
„Harpun” do walki
Amerykanie odmładzają F-16
Gen. Andrzejczak na wschodniej granicy
„Anakonda” rusza na poligony
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na misjach
10 mln zł na zapomogi dla żołnierzy
Nowy wiceminister w MON
Święto żołnierzy służących na misjach
Widzieć i nie być widzianym
Online z mistrzami sportu
MON podsumowuje walkę wojska z COVID-19
„Spartan” znów na Mazurach
Białe noce podhalańczyków
Granatniki dla GROM-u poszukiwane
Pierwsze Leopardy 2PL odebrane
Sukcesy sportowców w mundurach
Głos (z) płonącej Warszawy
Ćwiczenia z torpedą
„Ratownik” od nowa
Na wakacje z WOT
Nowa strategia z podpisem prezydenta
Transportery płyną na drugi brzeg
NATO pozostaje w Iraku, Polska także
Poćwicz z mistrzami sportu wojskowego!
Miesiąc izolacji żołnierzy „Irini”
Obradowała Rada Gabinetowa
Prezydent Duda w Davos o przyszłości Sojuszu
Orzeczenia lekarskie żołnierzy będą ważne dłużej
„Anakonda ’20” – dzień marynarki wojennej
Morskie początki „Anakondy”
Polskie porty bardziej otwarte
Komitet Wojskowy NATO o pandemii
Terytorialsi nie stracą dodatku
Co z tegorocznym MSPO?
Prawdziwi wojownicy
„Nagroda specjalna” dla płk. Tomasza Bartkowiaka
Wirtualne strzelanie w Błękitnej Brygadzie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO