moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
„Różyczka” w Armii Krajowej

Dorastałam jako dziewczynka w Armii Krajowej, moim domem był las, a codziennością walka – mówi płk Weronika Sebastianowicz. Za swoją działalność w AK była torturowana i zesłana do niewolniczej pracy na Syberii. Dziś opiekuje się polskimi kombatantami na Białorusi. – To jedna z najodważniejszych postaci jakie znam – mówi Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

– Choć II wojna się skończyła, my walczyliśmy dalej z Sowietami, aby zachować naszą wiarę, tradycje, mowę i możliwość powrotu do ojczyzny – mówi płk Weronika Sebastianowicz „Różyczka”, żołnierz Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

Przed wojną pani Weronika mieszkała z rodzicami i rodzeństwem we wsi Pacewicze niedaleko Wołkowyska na terenie dzisiejszej Białorusi. Miała osiem lat, gdy jej życie zmieniło się na zawsze. 17 września 1939 roku do wsi wkroczyła Armia Czerwona, a dwa dni później do ich domu przyszli miejscowi komuniści, aby zabić jej ojca, inżyniera Józefa Oleszkiewicza. – Mówili, że jest „panem” i dlatego zasłużył na śmierć – opowiada pani pułkownik.

REKLAMA

Walka w lasach

Na szczęście ojcu udało się uciec podczas szamotaniny. Ukrywał się u sąsiada, potem wyjechał do Wołkowyska, gdzie wstąpił do Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej. Niedługo potem w konspiracji znalazł się także starszy brat Weroniki, Antoni. W działalność AK zaangażowała się też jej matka Stanisława. Pomagała także mała Weronika. – Ojciec często prosił mnie o przeniesienie jakiejś wiadomości do któregoś z „wujków” – wspomina. W 1944 roku, gdy miała 13 lat, została zaprzysiężona jako łączniczka AK. Przysięgę przyjął ksiądz mjr Antoni Bańkowski „Eliasz”, kapelan oddziału AK „Reduta”. – Byłam bardzo dumna, że mi zaufano – mówi płk Sebastianowicz.

Oddział walczył przeciwko Niemcom, a potem Sowietom. Po rozwiązaniu AK na początku 1945 roku znaleźli się w szeregach Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Do zadań „Różyczki” należało przekazywanie meldunków, prowadzenie obserwacji wrogich wojsk, dostarczanie broni. – Dorastałam jako mała dziewczynka z AK, moim domem były las i bunkry, a codziennością walka dla ojczyzny – mówi pani Weronika.

W rękach NKWD

Jako pierwszego z rodziny NKWD aresztowało ojca. Zatrzymano go krótko po wojnie. – Obiecywano, że go wypuszczą, jeśli zdradzi miejsce stacjonowania syna lub gdy ten sam się podda – wspomina płk Sebastianowicz. Potem śledzono także ją. Przez kilka miesięcy ukrywała się u znajomych, ale na wiosnę 1951 roku postanowiła odwiedzić siostrę w Skidlu pod Grodnem. 7 kwietnia zatrzymało ją tam NKWD. Kilka tygodni później aresztowano jej matkę.

Podczas przesłuchania pytano Weronikę o kryjówkę brata, ppor. Antoniego Oleszkiewicza „Iwana”, i innych żołnierzy z oddziału. – Byłam bita, rozbili mi głowę, złamali drzwiami palce u ręki, przetrzymywali w karcerze pełnym szczurów. Dwa razy byłam u kresu sił i próbowałam odebrać sobie życie – gorzko wspomina. Mimo tortur nikogo nie wydała. 22 sierpnia 1952 roku sowiecki sąd skazał ją za „utrzymywanie przestępczych kontaktów jako łączniczka z uczestnikami antyradzieckiej nacjonalistycznej organizacji AK” na 25 lat łagrów, pozbawienie praw publicznych na 5 lat i konfiskatę mienia. – W ostatnich słowach poprosiłam, aby mamę, jeśli ją skażą, posłali tam, gdzie mnie. By udało się nam spotkać w łagrze w Workucie – mówi pani pułkownik.

Po roku niewolniczej pracy przenieśli ją do wyrębu tajgi do Kraju Krasnojarskiego. Tam pani Weronika dowiedziała się o śmierci brata. Wezwał ją enkawudzista i z drwiną zakomunikował, że wreszcie zastrzelili tego bandytę. Otoczony przez sowiecką obławę, nie chcąc się poddać, odebrał sobie życie. – To był jeden z najgorszych momentów mojego życia, znów chciałam umrzeć – przyznaje płk Sebastianowicz. Podczas pracy w tajdze tak stanęła, aby ścinane drzewo na nią upadło. Ale źle obliczyła odległość i drzewo minęło ją o kilka centymetrów. – Wtedy przeprosiłam Matkę Boską za to, że chciałam się zabić i obiecałam, że będę żyła mimo wszystkich trudności – dodaje.

Dzięki amnestii Weronikę i jej rodziców zwolniono z łagrów w 1955 roku. Po powrocie zamieszkała na Grodzieńszczyźnie, w Skidlu, wyszła za mąż, urodziła dwójkę dzieci, pracowała fizycznie jako robotnik. Kilka razy bezskutecznie ubiegała się o repatriację do Polski.

Z Polską w sercach

Dziś, mimo 88 lat, pani Weronika aktywnie działa w polskich organizacjach i cieszy się ogromnym szacunkiem wśród Polaków na Białorusi. Jest m.in. prezesem Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi oraz członkiem zarządu Związku Polaków na Białorusi. – Płk Sebastianowicz to jedna z najbardziej odważnych postaci jakie znam. Osoba nie tylko zasłużona w walkach, ale też aktywna działaczka na rzecz weteranów – mówi Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów. Jak dodaje minister, pani Weronika ma ogromne serce dla drugiego człowieka i byli żołnierze AK zawsze mają w niej wsparcie i opiekę. – Jest wspaniałym łącznikiem między nimi a Polską – dodaje szef Urzędu.

W Polsce pani pułkownik organizuje dla naszych kombatantów i sybiraków z Białorusi zbiórki darów – leków, żywności, środków higieny. Pod swoją opieką ma ponad 20 osób, wszyscy są po dziewięćdziesiątce, schorowani, samotni. – Im oddaję wszystkie moje siły. Pomagam w miarę możliwości – mówi.

Działa, choć Stowarzyszenie Żołnierzy AK nie jest uznawane przez białoruskie władze i nie może liczyć na żadną pomoc. – Chodzimy na uroczystości w mundurach i z biało-czerwonymi opaskami, dbamy o zachowanie języka i kultury, przekazujemy młodzieży prawdę o historii tych ziem – wylicza „Różyczka”. Dodaje, że te działania nie podobają się władzom na Białorusi i kilka razy spotkały ją represje. M.in. w 2013 roku wraz z Mieczysławem Jaśkiewiczem, szefem Związku Polaków na Białorusi, zostali skazani na kary grzywny przez białoruski sąd za zorganizowanie nielegalnego wiecu. Chodziło o ustawienie krzyża we wsi Raczkowszczyzna pod Grodnem, w miejscu śmierci ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”. Ostatni dowódca polskiego podziemia na tych ziemiach poległ w 1949 roku.

Natomiast w Polsce doceniana jest walka i działalność powojenna pani Weroniki. M.in. w 2012 roku została odznaczona przez prezydenta RP Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi dla niepodległości, działalność społeczną i kombatancką, a w 2017 roku w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych otrzymała awans na pułkownika. – Jestem szczęśliwa, że mogę przyjeżdżać do Polski, wszystkie dowody sympatii i wsparcia dodają mi siły do dalszego działania na rzecz kombatantów na Białorusi – podsumowuje płk Sebastianowicz.

 

 

Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych przygotowaliśmy wydanie specjalne „Polski Zbrojnej”. Mecenasem jednodniówki jest PKN ORLEN. Zapraszamy do lektury!

Anna Dąbrowska

autor zdjęć: arch. prywatne

dodaj komentarz

komentarze

~Triari
1551451200
Otrzymali ładne upamiętnienie w mediach społecznościowych https://tinyurl.com/y3hgk66t
FC-B7-C1-83

NATO pozostaje w Iraku, Polska także
 
Gen. Andrzejczak na wschodniej granicy
Polskie F-16 w ćwiczeniach „Ramstein Alloy 20”
Poćwicz online z siedmioma sportsmenkami
Specjalsi świętują
Obradowała Rada Gabinetowa
Amerykanie odmładzają F-16
Morskie początki „Anakondy”
Army of Medics
„Spartan” znów na Mazurach
Na wakacje z WOT
Pierwsze Leopardy 2PL odebrane
Terytorialsi nie stracą dodatku
Widzieć i nie być widzianym
Pełne wynagrodzenie za kwarantannę
10 mln zł na zapomogi dla żołnierzy
Komitet Wojskowy NATO o pandemii
Granatniki dla GROM-u poszukiwane
Białe noce podhalańczyków
Głos (z) płonącej Warszawy
NATO walczy z koronawirusem
Rosyjskie zagrożenie w kosmosie
Sukcesy sportowców w mundurach
Polskie porty bardziej otwarte
Kierunek: Drawsko Pomorskie
Nowa strategia z podpisem prezydenta
Pięcioro laureatów sportowego plebiscytu „Polski Zbrojnej”
F-16 kończą misję w Estonii
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Wirtualny bieg na Monte Cassino na ostatniej prostej
W tym roku weterani stawiają na rehabilitację
Prezydent Duda w Davos o przyszłości Sojuszu
Wojsko przeciw wirusowi
Dunkierka, czyli 80 lat od operacji „Dynamo”
Prawdziwi wojownicy
Orzeczenia lekarskie żołnierzy będą ważne dłużej
Mercedes nie tylko do holowania
„Anakonda” rusza na poligony
Ćwiczenia z torpedą
MON nie wycofuje się z MSPO
Co z tegorocznym MSPO?
Święto żołnierzy służących na misjach
Poćwicz z mistrzami sportu wojskowego!
„Ratownik” od nowa
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na misjach
Online z mistrzami sportu
Zostań w domu i czytaj „Polskę Zbrojną”
Pracowity tydzień flotylli
Wirtualne strzelanie w Błękitnej Brygadzie
Weź udział w wojskowych ćwiczeniach
Na misjach święta inne niż zwykle
MON podsumowuje walkę wojska z COVID-19
„Harpun” do walki
Nowy wiceminister w MON
Miesiąc izolacji żołnierzy „Irini”
Czas na praktyczne szkolenie studentów Legii
„Nagroda specjalna” dla płk. Tomasza Bartkowiaka
Wojsko wspiera pensjonariuszy placówek opiekuńczych
Agent w generalskich szlifach
Koniec kijowskiego snu

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO