moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Irańskie szachy

Irańczycy wyznaczyli sobie czerwoną linię w eskalacji działań przeciwko USA i ich sojusznikom. Wiedzą, że nie wygraliby otwartej wojny z Amerykanami – z Marcinem Piotrowskim o sojusznikach i przeciwnikach Iranu, jego ambicjach politycznych, potencjale militarnym oraz sytuacji wewnętrznej rozmawia Tadeusz Wróbel.

Iran ma duże ambicje polityczne związane z Bliskim Wschodem. Jakie wpływy ma w regionie to szyickie państwo?

Z jednej strony duże, ale z drugiej ograniczone, gdyż wśród mieszkańców regionu dominują Arabowie wyznania sunnickiego, nastawieni zwykle antyszyicko i antypersko. Jeden z generałów irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej powiedział, że przyjazne Teheranowi frakcje polityczne funkcjonują w kilku państwach arabskich: Libanie, Syrii, Iraku i Jemenie, czyli tam, gdzie żyją duże społeczności szyickie. W Bahrajnie, gdzie znajduje się dowództwo amerykańskiej 5 Floty, szyici stanowią około 60–70 proc., ale władzę tam sprawuje, przy wsparciu Saudyjczyków, dynastia sunnicka. Z Iranem sympatyzują natomiast znacznie mniejsze społeczności w innych państwach, takich jak Kuwejt i Oman. Do tego dochodzi rząd Syrii zdominowany przez alawitów, którą to grupę wyznaniową ajatollah Chomeini z przyczyn politycznych uznał za odłam szyizmu, choć to historycznie nie jest prawdziwe. Należy pamiętać, że Syria i Jemen są pogrążone w krwawych konfliktach wewnętrznych. Reżim w tym pierwszym z państw przetrwał w dużej mierze dzięki pomocy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który wysłał tam tysiące swoich członków i zorganizował ,,międzynarodówkę szyicką”. Iran zyskał również mocną pozycję w Bagdadzie po obaleniu w 2003 roku Saddama Husajna. Powstanie tzw. Państwa Islamskiego było po części reakcją na wzrost wpływów Teheranu w regionie. Największym regionalnym antagonistą Iranu pozostaje od trzech dekad Arabia Saudyjska, której atutami są pieniądze i kontrola nad najświętszymi miejscami islamu.

REKLAMA

Jakie są relacje Iranu z historycznym adwersarzem, Turcją?

Turcy i Irańczycy są ambitnymi narodami i nadal ze sobą rywalizują. Za rządów prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana nastąpiło zbliżenie Ankary z Teheranem, ale sądzę, że było to posunięcie taktyczne, które nie przetrwa w dłuższej perspektywie. Tym, co zmniejsza od dziesięcioleci napięcia turecko-irańskie, jest oczywiście sprawa Kurdów dążących do utworzenia własnego państwa. Jego powstanie oznaczałoby istotne osłabienie obu krajów.

A stosunki Iranu z innym wielkim sąsiadem – Pakistanem, gdzie mniejszość szyicka jest celem krwawych zamachów ekstremistów sunnickich? Jak je pan ocenia?

W przeszłości bywało różnie, bo Iran próbował wykorzystać pakistańskich szyitów do propagowania celów swojej rewolucji islamskiej. Jednak od kilku lat dostrzegam ocieplenie w obustronnych stosunkach. Podobnie jak Kurdowie osłabiają spór Iranu z Turcją, tak na relacje irańsko-pakistańskie wpływ ma separatyzm Beludżów, których kraina jest podzielona między oba państwa. Od 2001 roku Pakistan z Iranem łączy także wspólna niechęć do obecności wojskowej USA i NATO w Afganistanie.

Nazywany ojcem pakistańskiej bomby atomowej Abdul Qadeer Khan przekazał Irańczykom wiele kluczowych informacji dotyczących produkcji tej broni. Czy to miało wpływ na poprawę stosunków z Pakistanem?

Zapewne tak, choć szczegóły, podobnie jak w przypadku transakcji z Koreą Północną, nie są znane. Wciąż nie wiemy, co Pakistan i Khan otrzymał od Irańczyków. Dosyć prawdopodobne wydaje mi się to, że była to duża gotówka lub dostawy ropy. Khan sprzedał Koreańczykom i Irańczykom swoisty pełen pakiet: wzorce kilku modeli wirówek do wzbogacania uranu, sposobu ich montażu i obsługi, a także szczegóły konstrukcji głowicy nuklearnej. Wirówki były sprawdzone przez Pakistan przy budowie jego programu nuklearnego i produkcji uranu w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, głowice zaś prawdopodobnie przy okazji pakistańskich testów pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Przy czym wzorzec głowicy uranowej Pakistan pozyskał z Chin, które przetestowały ten jej typ na pociskach balistycznych jeszcze w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Takie transfery nie mogły się, moim zdaniem, odbyć bez cichej aprobaty władz i służb specjalnych Pakistanu.

A czy chcąca odzyskać wpływy na Bliskim Wschodzie Moskwa jest zainteresowana wzmacnianiem Teheranu?

W mediach zachodnich i rosyjskich oraz wypowiedziach niektórych analityków pojawiają się spekulacje o narastającym konflikcie, ale ja nie znalazłem żadnego stwierdzenia przedstawicieli władz Federacji Rosyjskiej świadczącego o wrogości wobec Iranu. Wręcz przeciwnie, oba państwa efektywnie współpracują w Syrii. Taka kooperacja ma już długą tradycję – od 1991 roku. Jej przykładem była wojna domowa w Tadżykistanie, która wybuchła po rozpadzie ZSRR. Początkowo Rosjanie i Irańczycy wspierali różne walczące tam frakcje, ale gdy uznali, że konflikt stał się zbyt krwawy, doprowadzili w połowie lat dziewięćdziesiątych do pokoju. Nie bez wpływu na to zbliżenie Moskwy i Teheranu było pojawienie się talibów w Afganistanie. Dlatego wspólnie wspierali walczący z nimi Sojusz Północny. Ilustracją rosyjsko-irańskiego zbliżenia jest także to, że podczas konfliktu o Górski Karabach Iran stanął po stronie chrześcijańskich Ormian, a nie muzułmańskiego, ale protureckiego Azerbejdżanu. Może nie ma więc pełnego zaufania między Teheranem a Moskwą, ale obie strony obrały wspólny cel polityczny: powstrzymanie wpływów Turcji i USA na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej.

Czy dla spoistości Iranu nie jest groźne, że Persowie stanowią tylko połowę ludności kraju? Poza Kurdami i Beludżami żyje tam wielomilionowa społeczność Azerów.

Najwyższy przywódca Islamskiej Republiki Iranu ajatollah Ali Chamenei ma właśnie azerskie korzenie, co pokazuje, że rządząca elita posiada zdolność absorbowania do swego grona przedstawicieli mniejszości etnicznych. Z drugiej strony, także władze w Baku prowadzą bardzo wyważoną politykę, nie lansując żadnych koncepcji pantureckich i panazerskich, bo wiedzą o sojuszu Iranu z Armenią. Nie sądzę, by skład etniczny społeczeństwa był obecnie zagrożeniem dla stabilności Iranu. Upatruję go raczej w walce, która może wybuchnąć w elicie władzy o schedę, gdy umrze, mający już 80 lat, Chamenei.

W razie konfliktu z USA nadal większość Irańczyków byłaby gotowa umrzeć za Islamską Republikę, jak w latach osiemdziesiątych podczas wojny z Irakiem?

Mam co do tego wątpliwości – mówiąc dokładniej, będą patriotami, ale nie jestem pewien, czy wszyscy chcieliby umierać za Islamską Republikę. Wskazówką, że poglądy społeczeństwa irańskiego się zmieniają, była Zielona Rewolucja, czyli masowe protesty, do których doszło po wyborach prezydenckich w 2009 roku. Demonstranci oskarżyli władze o ich
sfałszowanie na korzyść konserwatywnego kandydata, prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. Teraz wielkim testem dla obecnie rządzących może być śmierć najwyższego przywódcy. Szansą dla reżimu będzie płynna sukcesja, ale nie jestem pewny, czy nadal jest on tak spójny, jak 30 lat temu, gdy po śmierci Chomeiniego szybko zastąpił go Chamenei. Do tego dochodzą problemy gospodarcze i zniechęcenie wielu ludzi ponowną izolacją kraju.

Izolacji nie byłoby, gdyby rządzący Iranem znormalizowali stosunki z USA.

Utrzymywanie stanu wrogości z USA oraz Izraelem jest cynicznie wykorzystywane w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Przez wiele lat wróg zewnętrzny służył do zintegrowania społeczeństwa wokół władzy. Podobne postępowanie znamy w sąsiedztwie Polski, w Rosji. Dlatego też nie wierzę, by przy obecnym reżimie spełniły się wizje niektórych analityków o odwróceniu sojuszy, że Iran ponownie stanie się aliantem Stanów Zjednoczonych.

Jaka jest w Iranie pozycja Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej?

Korpus ten powstał na początku budowy teokratycznej republiki, co było wyrazem nieufności ówczesnych przywódców do przejętej armii szacha Mohammada Rezy Pahlaviego. Dlatego postanowili oni zbudować pewną ideologicznie wierną klerowi szyickiemu równoległą strukturę militarną. Owa całkowita lojalność powoduje, że pod kontrolę strażników przekazano też różne milicje i struktury paramilitarne. Częścią korpusu są Al-Kuds, czyli Siły Jerozolimy, będące połączeniem wojsk specjalnych i agencji wywiadowczej. Ich członkowie wykonują różne delikatne i niebezpieczne misje na Bliskim Wschodzie.

Korpus nie ograniczył swej aktywności do obszarów obronności i bezpieczeństwa. Przez kilkadziesiąt lat strażnicy stworzyli potęgę finansową. Pod ich kontrolą znalazły się niemal wszystkie lukratywne przedsięwzięcia gospodarcze. Szacuje się, że w ich rękach jest nawet 30–40 proc. gospodarki kraju.

USA uznały cały Korpus za organizację terrorystyczną. Czy irański reżim jest gotowy uciec się do terroryzmu, by osiągnąć swoje cele?

Tak. Strażnicy rewolucji korzystają z zamachowców samobójców. Kult męczennika jest bardzo silny wśród szyitów, może nawet bardziej niż u przeciętnych sunnitów. Według niektórych ekspertów, działania szyickiego Hezbollahu w Libanie w latach osiemdziesiątych były wzorcem dla Al-Kaidy. Podczas wojny iracko-irańskiej wysyłano dzieci, by swymi ciałami torowały przejścia w polach minowych. Poza tym jednak władze Iranu bywają bardzo elastyczne i potrafią wesprzeć radykalne ugrupowania, które mogłyby wydawać się im wrogie. Wspomagają od lat działającą w Strefie Gazy sunnicką organizację Hamas, którą wcześniej sponsorowała Arabia Saudyjska.

Dlaczego Iran zamierza wejść w posiadanie broni nuklearnej?

Faktyczne zamiary Iranu co do tego nie są całkowicie jasne. Program nuklearny rozpoczął się tam prawdopodobnie około 1989 roku, gdy Irańczycy uzyskali wspomniane know-how od siatki Khana, aczkolwiek pierwsze podejście do budowy reaktorów było jeszcze za rządów szacha. Zatajenie przed Międzynarodową Agencją Energii Atomowej niemal całego programu nuklearnego wskazuje, że od początku miał on charakter wojskowy. Teheran przyznał się do istnienia programu dopiero w 2002 roku. Od tego czasu przez kilkanaście lat rozmawiał z kluczowymi państwami o jego charakterze i formach kontroli nad nim, a jednocześnie kontynuował prace badawcze i teoretyczne niezbędne do zbudowania głowicy atomowej. Porozumienie z USA i innymi mocarstwami osiągnięte w 2015 roku było kompromisem. W zamian za ograniczenie skali i możliwości programu Amerykanie zgodzili się znieść bolesne dla Irańczyków sankcje ekonomiczne. Dzięki limitom zawartym w tym porozumieniu Iran nie mógłby zbudować swojej pierwszej głowicy szybciej niż w ciągu 12 miesięcy.

Jednak prezydent Trump uznał je za niekorzystne dla USA.

Iran zareagował na to dopiero w rok po wyjściu Trumpa z umowy nuklearnej. Jest to zapowiedź wznowienia prac nad wzbogacaniem uranu do wyższego poziomu, co stanowi formę nacisku na partnerów zagranicznych: Chiny, Rosję i Europę. Iran deklaruje, że co 60 dni będzie odchodził od limitów ilościowych i jakościowych wynikających z tej umowy. Na tym etapie nie sądzę, aby chciał jednak całkowitego zerwania porozumienia z 2015 roku oraz sprowokowania Waszyngtonu do militarnego przeciwdziałania. Irańczycy raczej znają granicę, której nie mogą przekroczyć. Dlatego twierdzą, że będą podejmować działania stopniowo i wszystkie ich posunięcia będą odwracalne. Wbrew temu, co mówią, chcą zachować otwartą furtkę do nowych negocjacji z Waszyngtonem, zwłaszcza jeśli Trump nie uzyskałby reelekcji i do Białego Domu wprowadziłby się polityk Partii Demokratycznej.

A może broń nuklearna ma zniwelować przewagę konwencjonalną potencjalnego przeciwnika. Czy Iran może wzmocnić swój potencjał obronny bez atomu?

Tak, może, ale nie od razu. Potencjalnymi dostawcami nowego uzbrojenia i technologii do modernizacji irańskich sił zbrojnych są Chiny i Rosja. Jednak rezolucja Organizacji Narodów Zjednoczonych ogranicza do 2021 roku sprzedaż Iranowi najnowocześniejszych systemów o charakterze ofensywnym. Stąd kraj ten podejmuje wysiłki, aby utrzymać w stanie nadającym się do użycia uzbrojenie zachodnie, zwłaszcza amerykańskie, które było dostarczone w ogromnych ilościach w ostatnich latach panowania szacha.

Media irańskie pokazują liczne konstrukcje krajowe, twierdząc, że są bardzo nowoczesne.

W tym przypadku mamy do czynienia z propagandą na potrzeby polityki wewnętrznej. Władze starają się pokazać obywatelom, że ich kraj jest silny i zaawansowany technologicznie. W rzeczywistości owe ,,cudowne bronie” okazują się makietami, nie wchodzą do produkcji. Wyjątkiem od tego jest program rakietowy realizowany we współpracy z Koreą Północną. Sądzę też, że Iran jest bardziej zaawansowany, niż się przyznaje, w produkcji pocisków balistycznych o dalszym zasięgu.

Skoro Iran jest słaby, to jak broniłby się w starciu z USA?

Irańczycy nie mogą rywalizować na polu technologii, skupiają się więc na działaniach asymetrycznych, co widać najlepiej na przykładzie ich sił morskich, do których wprowadzono małe jednostki nawodne i podwodne. Strażnicy rewolucji dokładnie przeanalizowali także działania amerykańskie w Iraku w 2003 roku i w Afganistanie. Po czym przeforsowali koncepcję obrony Iranu, którą nazywają doktryną mozaiki. Opiera się ona na tym, że w razie inwazji lądowej nastąpiłyby decentralizacja dowodzenia i przejście do wojny partyzanckiej. Spacyfikowanie Iranu nie byłoby łatwe.

Słuchając polityków z USA i Iranu, można odnieść wrażenie, że jesteśmy w przededniu otwartej wojny.

To początek dłuższego okresu napięć. Jeśli nie zostanie znalezione rozwiązanie dyplomatyczne amerykańsko-irańskich sporów, konflikt ,,szarej strefy”, z działaniami hybrydowymi obu stron na różnych polach, będzie trwał do końca obecnej kadencji prezydenta Donalda Trumpa. Nikt nie chce wojny. Myślę, że Irańczycy wyznaczyli sobie czerwoną linię w eskalacji działań przeciwko USA i ich regionalnym sojusznikom. Ich przywódcy są świadomi, że nie wygraliby otwartej wojny z Amerykanami. Wątpię też w amerykańskie przygotowania do dużego konfliktu zbrojnego i do obalenia obecnego reżimu w Iranie. Oczywiście działania służące utrzymywaniu kontrolowanego napięcia niosą ryzyko jakiegoś nieprzewidywalnego biegu wydarzeń czy błędnego odczytania zamiarów drugiej strony.

Tak mogło się już zdarzyć. Po zestrzeleniu przez Irańczyków amerykańskiego drona prezydent Trump początkowo zdecydował o uderzeniu odwetowym, ale ostatecznie je odwołał. Co stałoby się, gdyby rakieta trafiła w samolot patrolowy P-8 Poseidon z kilkudziesięcioosobową załogą?

Wtedy Donald Trump z powodów politycznych i wizerunkowych musiałby dokonać odwetu, a to doprowadziłoby do eskalacji konfliktu i dalszy bieg wypadków byłby już nieprzewidywalny. Na szczęście tak się nie stało. Amerykański prezydent nie uderzył po zestrzeleniu drona, ponieważ przed czekającymi go w przyszłym roku wyborami nie chce wojny, która spowodowałaby, co oczywiste, straty ludzkie po obu stronach.

Czy można uznać, że dziś USA głównie skupiają się na dalszym osłabieniu gospodarczym Iranu?

Tak, i na tym tle nie ma podziałów w ramach prezydenckiej administracji. Działania takie jak nakładanie nowych sankcji przynoszą efekt. W prowadzenie interesów w Iranie nie angażują się, z obawy przed retorsjami, firmy europejskie, bo rynek amerykański jest dla nich zbyt ważny. Bardziej aktywny jest tam biznes chiński i rosyjski, gdyż dla przedsiębiorstw z tych krajów interesy z USA mają mniejsze znaczenie. Widzę zaś podziały co do tego, czemu ma służyć polityka USA. Jedni doradcy Trumpa, jak ambasador John Bolton, chcieliby ,,zmiany reżimu”, z kolei większość urzędników i wojskowych USA chce doprowadzić do zmiany zachowania Iranu właśnie w kwestiach regionalnych, nuklearnych i rakietowych. Przypuszczam, że prezydent Trump w wariancie maksymalnym chciałby doprowadzić do umowy nuklearnej ,,lepszej od tej zawartej przez Obamę”, a w wariancie minimalnym – uniknąć wojny przed wyborami w 2020 roku. Poza Białym Domem – w Pentagonie i wywiadzie USA jest jednak wielu doświadczonych ekspertów od Iranu, którzy widzą to wszystko w dłuższej i bardziej złożonej perspektywie niż politycy. Przypuszczam, że to oni będą mieli decydujący wpływ na kształt i samą realizację amerykańskiej polityki wobec Iranu.

Rozmawiał Tadeusz Wróbel

autor zdjęć: Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


„Operacja Wuhan”: Boks, judo kobiet i zapasy
 
Wojskowe szkolenie dla studentów
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Rapują zapraszając do WOT
Zapomniany żołnierz Niepodległej
Trening medyczny przed misją
„Albatros” już na wodzie
Rozmowy z diabłem
Piotr Naimski: w 2022 roku Polska uniezależni się od rosyjskiego gazu
Rescue Like You Would in a War
Iranian Chess Game
Pomyślna certyfikacja PKW w Libanie
Snajper walczy także z wiatrem
Rozpoczynamy nową erę
Nowy wiceminister w MON
Fort zagłady
Sosnkowski przywrócony
Wsparcie dla saperów
W Wuhan zapłonął olimpijski znicz
Aviation Detachment, czyli F-16 w akcji
Maraton po bieszczadzkich szlakach
Thin Blue Line
Nowe spojrzenie na 1939 rok – debata historyków
„Sophia” – certyfikacja zaliczona!
Gavia na Atlantyku
Na strzelnicy w szczytnym celu
Spotkanie szefa MON z doradcą prezydenta USA
Raki strzelały na Bałkanach
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Amerykański żołnierz z … pilotem w ręku
Nowa misja i nowy sprzęt
Wiceprezydent USA o Polsce: jesteśmy rodziną
Elektroniczna szkoła jazdy
Materiały wybuchowe trzeba „czuć”
Cienka niebieska linia
Klasy wojskowe po nowemu
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Wabik z WAT-u
Ponad 520 miliardów zł na uzbrojenie Wojska Polskiego
Zmarł trzeci z rannych saperów
„Operacja Wuhan”: Pływanie
W drodze po zwycięstwo
Wyjątkowa operacja minerów
Lotem przeciw bolszewikom
Kolejne Raki dla wojska
Najważniejsze jest dla mnie Piedimonte
„Operacja Wuhan”: Lekka atletyka
68W Means Lifesaver
Niechciany traktat
Szykują się zmiany w wojskowych emeryturach
Życie po zdjęciu munduru
Osa na patrole
68W znaczy ratownik
Włochy też chcą Tempesta
LITPOLUKRBRIG na Rapid Trident

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO