moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Polska pod kontrolą armii

Generał Wojciech Jaruzelski przy pomocy armii chciał nie tylko zdławić „Solidarność”, ale też oczyścić i skonsolidować szeregi partii. Znaczący wpływ wojska na życie publiczne utrzymywał się właściwie do końca istnienia Polski Ludowej – podkreśla dr Przemysław Gasztold z Biura Badań Historycznych IPN.


Czołgi T-55 podczas stanu wojennego w Zbąszyniu / Źródło: Wikipedia/J. Żołnierkiewicz/Domena Publiczna

Jak dużo wojska gen. Jaruzelski zaangażował wprowadzając stan wojenny?

Dr Przemysław Gasztold: Historycy podają liczbę od 70 do 90 tysięcy. Choć ta pierwsza jest chyba bliższa prawdy. W noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku na ulicę wyjechało 1750 czołgów i 1900 różnego rodzaju wozów bojowych. W operację zostało też włączonych 39 samolotów, 110 śmigłowców oraz 36 okrętów. Stały one na lotniskach i w portach gotowe do użycia. To na wypadek, gdyby wydarzenia wymknęły się spod kontroli, a na ulicy doszło do rozruchów i zbrojnych wystąpień opozycji.

REKLAMA

Komuniści w ogóle zakładali, że „Solidarność” sięgnie po broń? Mieli aż tak słabe rozeznanie w siłach i zamiarach przeciwnika?

No właśnie nie. Służby miały świadomość, że „Solidarność” nie tworzy zbrojnych grup, i że generalnie nie jest nastawiona na walkę. A mimo to komuniści na tym właśnie zbudowali swój propagandowy przekaz. „Opozycja dąży do wojny domowej i siłowego przejęcia władzy. Musimy temu zapobiec nim dojdzie do tragedii” – przekonywali. Paradoksalnie wydaje się, że Jaruzelski do pewnego stopnia sam w to chyba uwierzył. Już po wprowadzeniu stanu wojennego naciskał na MSW, by pokazało ludziom gromadzone przez „Solidarność” pistolety i pałki, słowem: składy broni. Tymczasem żadnych składów nie było. Władza miała z tym spory problem...

Czyli te wszystkie czekające na sygnał okręty i samoloty były tylko na postrach?

Przede wszystkim rzeczywiście była to demonstracja siły. Próba zastraszenia społeczeństwa, złamania morale buntowników. Z drugiej jednak strony komuniści, mimo niezłego jak wspominałem rozpoznania przeprowadzonego w szeregach przeciwnika, do końca nie mogli się wyzbyć obawy, że nie nad wszystkim zapanują. Wystarczyło przecież, że gdzieś jakiś żołnierz straciłby panowanie, zaczął strzelać, polałaby się krew. To mogło pociągnąć za sobą masowe wystąpienia, a wtedy niewiadomo, jak by się to wszystko potoczyło...

W operację byli zaangażowani przede wszystkim żołnierze zawodowi?

Poborowi także. Do tego doszli jeszcze żołnierze Wojskowej Służby Wewnętrznej. W pierwszym dniu stanu wojennego armia zajęła strategiczne obiekty, jak gmach Telewizji Polskiej czy lotnisko na warszawskim Okęciu. Rozstawiono posterunki na ulicach, przy drogach wylotowych z miast. Trzeba przyznać, że operacja została przeprowadzona bardzo sprawnie.

Były jakieś przejawy buntu w samym wojsku?

Ludowe Wojsko Polskie było strukturą silnie zideologizowaną. Badania z marca 1982 roku wykazały, że blisko 100 tysięcy żołnierzy należało w tym czasie do PZPR. Główny Zarząd Polityczny WP dbał, by w armii nie dochodziło do żadnych odstępstw od ideologii marksistowsko-leninowskiej i by nikt nie sprzeciwiał się polityce prowadzonej przez ekipę generała Jaruzelskiego. Ten, kto miał jakiekolwiek wątpliwości, miał nieprzyjemności. Często kończyły się one wydaleniem do cywila. Partia w owym czasie była targana wewnętrznymi niepokojami, rozdzierana walkami frakcji. Nawet wśród milicjantów zrodził się pomysł, by w komendzie głównej powołać niezależne związki zawodowe. Oczywiście szybko został utrącony, ale fakt pozostawał faktem. Wojsko pozostawało więc ostatnią instancją, której Jaruzelski mógł zaufać. Co nie znaczy, że wszyscy bez wyjątku przyklaskiwali tam komunistom. Dowód? W chwili wprowadzenia stanu wojennego WSW podjęła profilaktyczne działania wobec 86 żołnierzy oraz cywilnych pracowników resortu obrony. Trzydziestu z nich zostało wstępnie przewidzianych do zatrzymania. Ostatecznie do aresztów trafiło ponad dwudziestu. Z wytypowanymi żołnierzami WSW przeprowadziła rozmowy. Część z nich nadal jednak negatywnie wypowiadała się o sytuacji w Polsce i wprowadzeniu stanu wojennego. Na tym jednak nie koniec. Już w pierwszym dniu stanu wojennego zdarzały się przypadki odmowy wykonania rozkazu. Przede wszystkim decydowali się na to poborowi, ale wśród buntowników byli też zawodowi podoficerowie. Wobec wszystkich wyciągnięte zostały służbowe konsekwencje. Jakie były ich losy, nie potrafię jednak powiedzieć. Temat ten został do tej pory stosunkowo słabo zbadany.

Dla żołnierzy stan wojenny musiał być zaskoczeniem. Jak wiele osób brało udział w jego planowaniu?

Dostęp do wszystkich planów miało ośmiu, może dziewięciu sztabowców. Wśród nich był pułkownik Ryszard Kukliński, który w listopadzie 1981 roku uciekł do USA. Kilkanaście, może kilkadziesiąt osób znała część dokumentów. Ci wojskowi mogli jedynie snuć domysły. Stan wojenny był przygotowywany od sierpnia 1980 roku, kiedy to powstała „Solidarność”. Długo, a mimo to tajemnicę udało się utrzymać. Nawet wojskowi komisarze, którzy w dniu wprowadzenia stanu wojennego przejmowali kontrolę nad ministerstwami, ważniejszymi zakładami pracy czy zarządami miast, wcześniej nie do końca wiedzieli, jakie zadania zostaną im powierzone.

Ale ponoć jeszcze przed samą operacją wśród generałów doszło do istotnych tarć...

Zacząć należy od tego, że przez cały 1981 rok po armii krążyły plotki, że część kadry mocno naciska na Jaruzelskiego, by zdecydował się na siłowe rozwiązanie – wprowadzenie stanu wojennego i zdławienie „Solidarności”. Tymczasem Jaruzelski ponoć się wahał. Do zwolenników twardej ręki byli zaliczani generałowie Eugeniusz Molczyk, Włodzimierz Sawczuk, czasem także Jerzy Sateja. W tak zwanym Archiwum Mitrochina (zbiór tajnych dokumentów KGB, które zgromadził, a potem wywiózł na Zachód archiwista tej formacji Wasilij Mitrochin – przyp. red.) pojawia się nawet wzmianka o ultimatum, jakie grupa generałów miała wystosować wobec swojego przełożonego.

Inna plotka głosi, że 12 grudnia po południu do gabinetu Jaruzelskiego weszło kilku generałów i zapowiedziało mu, że nie wyjdą dopóki nie podpisze decyzji o wyprowadzeniu czołgów na ulice. W tej grupie mieli się znajdować między innymi szef Służby Bezpieczeństwa Bogusław Stachura czy generał Molczyk. Jaruzelski około 14 podpisał stosowne dokumenty, ale generałowie mieli pozostać u niego jeszcze przez pewien czas – na wypadek, gdyby się jednak rozmyślił. Takie pogłoski miał rozpuszczać w kręgach partyjnych gen. Mirosław Milewski, człowiek Moskwy, najpewniej pracujący na zlecenie KGB, który był Jaruzelskiemu niechętny. Uważał go za człowieka miękkiego i chwiejnego.

We wspomnieniach uczestników tamtych wydarzeń rzeczywiście pojawia się motyw przedłużającego się oczekiwania. Mówi o tym na przykład Czesław Kiszczak. Ale i tak jesteśmy w tej sprawie zdani tylko na domysły.

Z drugiej jednak strony generał Jaruzelski sam miał przecież zabiegać o interwencję sowieckiej armii.

Akurat to jest potwierdzone. Istnieją zapiski generała Wiktora Anoszkina, adiutanta marszałka Kulikowa, dowódcy wojsk Układu Warszawskiego, z których jasno wynika, że Jaruzelski prosił Sowietów o militarne wsparcie. Z tego co wiemy, bardzo obawiał się, że własnymi siłami nie da rady wprowadzić stanu wojennego, że dojdzie do rozlewu krwi. Ale Kulikow powiedział mu jasno: „Musisz sobie radzić sam”.

Pan wiele mówi o obawach Jaruzelskiego. Jakie scenariusze operacji zakładało wojsko?

Dokumentów, które by o tym mówiły nie udało się odnaleźć. Na podstawie tego, co wiemy, można jednak przyjąć, że całkiem realnie brali pod uwagę skrajne warianty. Innymi słowy – że dojdzie do walk i że ofiar będzie bardzo dużo. W pewnym sensie wprowadzenie stanu wojennego zaskoczyło nie tylko „Solidarność”, ale też samych jego pomysłodawców. Oni dziwili się, że poszło tak gładko.

Jak 13 grudnia i w kolejnych dniach zachowywali się nasi sąsiedzi?

Czechosłowacja i NRD postawiły wojska w stan gotowości i uszczelniły granice. Obawiali się napływu uchodźców i rannych. Kiedy dostrzegli jednak, że do walk w Polsce nie doszło, z czasem zaczęły trochę rozluźniać graniczny reżim. Sowieci również podnieśli gotowość swoich jednostek, zwłaszcza tych, które stacjonowały w Polsce. Ich żołnierze przez pewien czas nie mogli opuszczać koszar, dostali też rozkaz, by kontakty z Polakami ograniczyć do minimum. Jednak użyć swojego wojska Sowieci nie zamierzali.

A Zachód?

Ronald Reagan po wprowadzeniu stanu wojennego zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Amerykanie i ich sojusznicy publicznie apelowali o uwolnienie internowanych i zawrócenie polskiej armii do koszar. Nie robili jednak gwałtownych ruchów. Dla nich najważniejszy był fakt, że w Polsce nie dojdzie do interwencji ZSRR. A to wiedzieli od pułkownika Kuklińskiego.

Jaka była rola wojska w kolejnych miesiącach?

Wojsko jeszcze przez pewien czas było widoczne na ulicach. Komuniści wpadli też na pomysł, by do służby przymusowo wcielać działaczy opozycji. Od stycznia 1982 roku tworzone były kompanie polowe i specjalne. Listy osób, które powinny do nich trafić dostarczała wojsku milicja. Poborowi z tych kompanii mieli wykonywać różnego rodzaju zadania logistyczne, gospodarcze, remontowe. Warunki służby były dużo gorsze niż w innych jednostkach armii. Żołnierze zmagali się na przykład z problemami aprowizacyjnymi, mieszkali w prymitywnych warunkach. Dla nich powołanie do armii miało się stać swego rodzaju represją i sposobem, by wyłączyć ich na pewien czas z działalności opozycyjnej.

Armia stała się ważnym narzędziem szerzenia propagandy. W czasie stanu wojennego pod jej nadzorem wydrukowano i kolportowano cztery miliony plakatów i ulotek dyskredytujących opozycję i uzasadniających decyzje WRON. Równie istotą kwestią było powołanie 940 wojskowych komisarzy, którzy obsadzili instytucje państwowe, zarządy miast, ważniejsze zakłady pracy. Mieli pilnować realizowania przepisów stanu wojennego. Ściśle współpracowali z wojewódzkimi sztabami wojskowymi, a do dyspozycji dostali terenowe grupy operacyjne w sile ośmiu tysięcy żołnierzy. Zadaniem komisarzy było również czuwanie nad polityką kadrową. Na tym tle często dochodziło do konfliktów pomiędzy nimi i lokalnymi sekretarzami PZPR. Jaruzelski chciał skonsolidować partię i oczyścić ją ze swoich wrogów. Pomagały mu w tym przygotowywane przez komisarzy raporty. Przykładem niech będzie historia Stanisława Kociołka, I sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, polityka twardogłowego, radykała, który jednak był niechętny Jaruzelskiemu. Raporty komisarzy już w styczniu i lutym 1982 roku sugerowały, by Kociołka wymienić na kogoś innego. I tak się ostatecznie stało.

W czasie stanu wojennego wojskowi objęli wiele stanowisk w partii i lokalnych organizacjach, zaś pozycja Jaruzelskiego wśród towarzyszy uległa zdecydowanemu wzmocnieniu. I choć stan wojenny 31 grudnia 1982 roku został zawieszony, a w lipcu następnego roku ostatecznie zniesiony, duży wpływ wojska na życie publiczne utrzymywał się właściwie do końca PRL.

Rozmawiał: Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: J. Żołnierkiewicz/ Wikipedia/Domena Publiczna, IPN

dodaj komentarz

komentarze


Komandos postrzelony podczas ćwiczeń
 
Prezydent Duda w Hucie Stalowa Wola
Ottokar-Brzoza będzie kołowy?
Klasy wojskowe po nowemu
„Polski Czołg”, czyli żołnierz niepokonany w oktagonie
„Defender Europe 20”, czyli amerykańskie manewry w Europie
They Train Together, They Fight Together
Polscy żołnierze niosą pomoc w Libanie
Wszyscy jesteśmy Darfurczykami
Kajak idealny dla komandosa
We Are All Darfur
Bohaterskie Orlęta
Armia Czerwona w fabryce śmierci
Stepping out of the Shadow
95 lat temu zdecydowano o budowie Grobu Nieznanego Żołnierza
PKW Orlik na straży bałtyckiego nieba
Powstanie bez sukcesu
32 samoloty F-35A za 4,6 mld dolarów
Przechowywanie pamięci o Katyniu
Arsenał talibów rozbity przez polskich żołnierzy
Głosuj na wojskowego sportowca roku
Dobry rok PGZ
Kpr. Danuta Dmowska-Andrzejuk ministrem sportu
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
PGZ i Lockheed Martin zacieśniają współpracę
Mobilne moździerze dla armii
Amerykanie modernizują polskie poligony
Obradowała Rada Gabinetowa
Gen. Piotrowski: zagrożenie w Iraku nie wzrasta
Sojusznicze siły ponownie pod polskim dowództwem
Auschwitz. Pamięć o Zagładzie
USA nie zacznie wojny z Iranem
Jastrzębie przechwyciły rosyjskie myśliwce
To nie mogło się udać, ale…
Klasy wojskowe – MON czeka na wnioski szkół
Iran uderza w USA
Zdobywcy „Pen Y Fan”
Żołnierze w dziesiątce najlepszych sportowców Polski
Defense Without Politics
Rok pod znakiem kondycji i zdrowia
Ostatni samochód Marszałka
Czas na Strategię Bezpieczeństwa Morskiego
Jak gra dowódca, grają wszyscy
Network Intelligence
Prezydent Duda w Davos o przyszłości Sojuszu
Podhalańczycy rozpoczynają natowski dyżur
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Ćwierćmaraton Komandosa pod dyktando żołnierzy w niebieskich beretach
Nowy wiceminister w MON
Dragoni na poligonie
Arsenał Iranu
Żołnierze najlepsi na festiwalu sztuk walki
Pomnik zwycięstwa 1920 roku
Podoficer po nowemu
Nowa jednostka do szkolenia specjalsów
Dziewięć ofert „Kondora”
Aby pamięć o Monte Cassino była zawsze żywa

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO