moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Kremlowska gra

Polscy żołnierze przymierali głodem, w wojskowych obozach, gdzie przebywali szalały choroby. W dodatku Sowieci, wbrew uzgodnieniom, nie wywiązywali się z dostaw uzbrojenia. Gen. Władysław Anders chciał, by dowodzona przez niego armia została ewakuowana do Iranu. 18 marca 1942 roku pojawił się na Kremlu, aby rozmawiać o tym ze Stalinem.

„Niewielkiego wzrostu, krępy, dość szeroki w barach, robi wrażenie silnie zbudowanego mężczyzny” – tak o Józefie Stalinie pisał w swoich wspomnieniach gen. Władysław Anders. Dodawał, że z każdego gestu dyktatora przebija olbrzymie poczucie władzy. I że nawet kiedy się uśmiecha, jego oczy nie śmieją się nigdy. Pozostają czarne, matowe i zimne. Anders znał Stalina osobiście. Już raz rozmawiał z nim na Kremlu. Cztery miesiące wcześniej złożył mu wizytę w towarzystwie naczelnego wodza, gen. Władysława Sikorskiego oraz Stanisława Kota, ambasadora RP w Moskwie. Rozmowa była trudna, bo Polacy dopytywali między innymi o los oficerów wziętych do niewoli we wrześniu 1939 roku i przetrzymywanych w obozach jenieckich na terenach ZSRR. Stalin wzruszył wówczas ramionami i rzucił: „Pewnie uciekli”, a dociskany przez Andersa uściślił: „Do Mandżurii”.

W marcu 1942 roku zanosiło się na to, że spotkanie będzie jeszcze trudniejsze. Anders zamierzał bowiem omówić kwestię przyszłości polskiej armii w ZSRR. 18 marca przyjechał na Kreml w towarzystwie płk Leopolda Okulickiego, szefa sztabu armii. Idąc długimi korytarzami milczeli. Kilka minut po 17:30 drzwi do gabinetu generalissimusa stanęły otworem. „Towarzysz Stalin oczekuje panów” – rzuciła sekretarka.

REKLAMA

Limuzyna od dyktatora

– Anders potrafił ze Stalinem rozmawiać – twierdzi prof. Bogusław Polak, historyk z Politechniki Koszalińskiej. – Przede wszystkim znał biegle język rosyjski. Wojskową karierę zaczynał jeszcze w carskiej armii, znał wschodnie obyczaje i tamtejszy sposób myślenia. Tego wszystkiego brakowało choćby Sikorskiemu – dodaje. Dlatego sowiecki przywódca miał do Andersa pewną słabość. – Podarował mu dwa konie i luksusowego chevroleta – mówi prof. Polak. – Oczywiście trudno traktować te gesty jako przejaw wielkiej zażyłości. Stalin był cynicznym, wyrachowanym graczem. Z jednej strony dawał prezenty, z drugiej, gdyby przyszło mu Andersa zniszczyć, nie zawahałby się nawet przez moment. Sam Anders też pozostawał czujny. Gesty Stalina stawiały go w niezbyt komfortowym położeniu, ale wiedział, że lepiej dla Polaków będzie, jeśli podarki przyjmie. Co do Sowietów nie miał większych złudzeń. Zasady funkcjonowania stworzonego przez nich systemu dotkliwie odczuł na własnej skórze – podkreśla historyk.

Podczas wojny obronnej 1939 roku dowodził brygadą wchodzącą w skład Armii „Modlin”, a potem grupą operacyjną kawalerii. Podczas walk z Sowietami został ranny i dostał się do niewoli. Trafił do szpitala, a potem więzienia we Lwowie. Tylko dzięki nadzwyczajnemu zbiegowi okoliczności zdołał uniknąć wywózki do jednego z obozów jenieckich. W ten sposób uniknął niechybnej egzekucji. Nie zdołał jednak uniknąć brutalnego śledztwa. Podczas przesłuchań oficerowie NKWD krzyczeli, że jest klasowym wrogiem, który marnie skończy. Z drugiej strony, składali propozycje przejścia na żołd Armii Czerwonej. Chory i wycieńczony Anders trzymany był w lodowatej celi, w której podłogę pokrywała zamarzająca woda. Na początku 1940 roku trafił do Moskwy. Przeszedł przez więzienia na Butyrkach i Łubiance. Właśnie tam zastał go wybuch wojny niemiecko-sowieckiej.

4 sierpnia 1941 roku Anders odzyskał wolność. Zanim dowiedział się – dlaczego, ze zdziwieniem skonstatował, że strażnicy zaczęli go traktować nad wyraz grzecznie i z szacunkiem. Wkrótce stanął przed obliczem samego Ławrientija Berii, ludowego komisarza spraw wewnętrznych. – Waszych obywateli obejmie amnestia. Powstanie u nas polska armia – tłumaczy pojednawczym tonem Beria i dorzuca, jak bardzo cieszy się, że to właśnie Anders zostanie jej dowódcą.

Formowanie polskich oddziałów rozpoczyna się w Buzułuku nad rzeką Samarą. Do obozów ściągają tysiące jeńców – obdartych, wyniszczonych chorobami i katorżniczą pracą. Wraz z nimi przybywają cywile. Wkrótce obóz zaczyna pękać w szwach. Brakuje żywności, wśród Polaków wybucha epidemia tyfusu. W dodatku Sowieci nie wywiązują się z umów na dostawy broni. Formujące się oddziały nie dostają ciężkiego sprzętu. Tymczasem dowództwo Armii Czerwonej naciska: „poślijcie na front dywizję piechoty!”. „Nie” – odpowiada Anders. Generał zdaje sobie sprawę, że jego żołnierze nie są jeszcze gotowi, by walczyć. Trwa szkolenie i rozbudowa oddziałów. Sowieci obcinają więc i tak skromne racje żywnościowe. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Niewiele zmienia przeniesienie polskiej armii do Taszkientu, gdzie cieplej. W marcu Anders pisze więc list do Stalina. Osobiście prosi o pomoc. Pocztą zwrotną dostaje zaproszenie na Kreml.

W stronę Iranu

Kiedy 18 marca 1942 roku, Anders i Okulicki wchodzą do gabinetu Stalina, ten wita ich serdecznie. Rozmowa szybko schodzi na braki w zaopatrzeniu polskiej armii.

- Nasze położenie jest tragiczne. Ludzie umierają z głodu – podkreśla Anders.

- Ale co my możemy zrobić? – odparowuje Stalin. – Sami mamy tyle co kot napłakał, a racji dla żołnierzy walczących na froncie zmniejszyć nie możemy...

Generalissimus dodaje jednak, że on sam ma czyste ręce. Winni są Amerykanie, którzy wbrew obietnicom nie dosłali walczącym Sowietom zaopatrzenia. Podczas spotkania po raz kolejny wypływa też temat zaginionych bez wieści polskich jeńców.

- Do tego czasu nie zjawili się oficerowie z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa. Powinni być na pewno u was – zagaduje Anders.

- Wydałem już wszystkie rozkazy, by ich zwolnić (…). Nie wiem, gdzie są. Na co mamy ich trzymać? Być może, że znajdując się w obozach na terenach, które zajęli Niemcy rozbiegli się... – kłamie Stalin.

Na wyjaśnienie zagadki Anders poczeka jeszcze rok. Tego popołudnia na Kremlu przede wszystkim chce rozwiązać inny problem – za wszelką cenę ratować żołnierzy, których ma pod swoją komendą. A żeby to zrobić, musi wyprowadzić, jak najwięcej oddziałów do Iranu. Temat ten został już poruszony podczas spotkania w grudniu 1941. O ewakuacji głodujących oddziałów wspomniał wówczas gen. Sikorski. Stalin nie chciał jednak o tym słyszeć, a sprawa rozeszła się po kościach. Teraz na ustępstwa nie ma już czasu. Anders jest jednak ostrożny. Pyta sowieckiego przywódcę, jak ten problem rozwiązać. A Stalin temat gładko podchwytuje i niespodziewanie zgadza się na wyprowadzenie polskich żołnierzy. Na razie 44 tysiące. – Sowieci przystali na takie rozwiązanie, ponieważ wszystkim było ono na rękę – podkreśla prof. Polak. – Brytyjczycy od dłuższego czasu toczyli z Sowietami zakulisowe rozmowy o ewakuacji armii Andersa. Pilnie potrzebowali żołnierzy, którzy strzegliby pól naftowych na Bliskim Wschodzie. Z kolei Stalin zrozumiał, że tego wojska nie zdoła poddać skutecznej sowietyzacji. Nawet oddane pod rozkazy Armii Czerwonej pozostanie ono elementem obcym, a zatem niebezpiecznym – dodaje. W praktyce więc, jak tłumaczy historyk, decyzja o wycofaniu oddziałów Andersa z ZSRR, zapadła ponad głowami Polaków. Ale była dla nich korzystna. – Oczywiście komunistyczna propaganda oskarżała później Andersa, że nie chciał wspólnie z bratnią Armią Czerwoną wypędzać Niemców z okupowanej Polski, ale w tym miejscu wypada zapytać, ilu jego żołnierzy dotarłoby do jej granic, a potem Berlina? Wiele wskazuje na to, że większość z nich mogłaby podzielić los żołnierzy posłanych w straceńczy bój pod Lenino. Dla Stalina marsz na zachód stanowiłby świetną okazję, by w dogodnym momencie pozbyć się niewygodnych sojuszników – przekonuje prof. Polak.

Łącznie, do listopada 1942 roku, z terytorium ZSRR zostało ewakuowanych do Iranu 115 tysięcy Polaków. 78,5 tysiąca z nich stanowili żołnierze, którzy potem walczyli między innymi we Włoszech. Pozostali to cywile. Wśród nich było kilkanaście tysięcy dzieci. Spora ich część znalazła schronienie w Indiach.

Bibliografia
W. Anders Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939-1946, Warszawa 2007

Korzystałem z książki autorstwa Władysława Andersa, Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939-1946, Warszawa 2007

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Wojsko przeciw wirusowi
 
Pełne wynagrodzenie za kwarantannę
Kierunek: misja
Biblią w bolszewików
Polskie porty bardziej otwarte
30 lat GROM-u – serwis okolicznościowy
F-16 kończą misję w Estonii
Czarne berety biorą odwet za Warszawę
Świętuj z żołnierzami
Na WF-ie dokładniej ocenią wytrzymałość żołnierzy
Artylerzyści z USA na poligonie, czyli manewr i ogień
Więcej celowników z PCO dla wojska
Nowi generałowie na Święto Wojska Polskiego
Rusza praktyczny etap Legii Akademickiej
Pancerniacy z Teksasu ćwiczą w Drawsku
Amerykanie odmładzają F-16
Online z mistrzami sportu
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na misjach
Strzelnice dla terytorialsów
Awanse na Święto Wojska Polskiego
„Wojownik Niezłomny” wśród terytorialsów
Polskie F-16 w ćwiczeniach „Ramstein Alloy 20”
Bitwa Warszawska, dzień drugi: Walka wręcz o stolicę
Komitet Wojskowy NATO o pandemii
Laserowa artyleria US Army
Sprawdzony sojusznik
Wzmacnianie sojuszu polsko-amerykańskiego
Odznaczenia z okazji Święta Wojska Polskiego
Na misjach święta inne niż zwykle
Bon turystyczny także w wojsku
Posłowie o przyczynach tragedii z 10 kwietnia
Jeźdźcy apokalipsy w Płocku
Pięcioro laureatów sportowego plebiscytu „Polski Zbrojnej”
Innowacyjne rozwiązania dla wojska
10 mln zł na zapomogi dla żołnierzy
McCarthy: Żołnierze USA w Polsce zwiększają bezpieczeństwo całego regionu
Uroczystości na Westerplatte przygotuje wojsko
Military Doctor 2020 – z kliniki na pole walki
Służba przygotowawcza, czyli krok bliżej armii
Chemicy do zadań specjalnych
Ukraiński kurs na Zachód
Przeciwlotnicy w drodze do USA
Polsko-amerykańska współpraca
W MON o polsko-słowackiej współpracy
Szarża „Hallerczyka”
Orzeczenia lekarskie żołnierzy będą ważne dłużej
Międzynarodowy Trybunał Wojskowy – przełom w światowym sądownictwie
Amerykanie znów w Drawsku
Super Warrior w GROM-ie
Wystawa ku pamięci bohaterów 1920 roku
Bitwa Warszawska, dzień pierwszy: Armia Czerwona w natarciu
Dawny „Sokół” dostanie drugie życie
Poćwicz z mistrzami sportu wojskowego!
Dla odważnych i walecznych
Trwała odporność terytorialsów
F-16 z Krzesin przebazowane do Łasku
Nowoczesny trał konstruktorów z Gdyni
Miesiąc izolacji żołnierzy „Irini”
Poćwicz online z siedmioma sportsmenkami

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO