moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Pierwsze zwycięstwo Rotmistrza

Czy do piekła można wejść i wyjść, kiedy się chce? Na to pytanie więzień numer 4859 odpowiedział swemu zaufanemu koledze krótko: „Można”. Słowo to za drutami Auschwitz brzmiało jak herezja lub przekonanie człowieka, który w tym strasznym miejscu postradał zmysły. Jednak Witold Pilecki wiedział, co mówi.

W kwietniu 1943 roku minęło dwa lata i siedem miesięcy od dnia, w którym Witold Pilecki dobrowolnie dał się aresztować pod przybranym nazwiskiem Tomasza Serafińskiego. 19 września 1940 roku wszedł w kocioł na Żoliborzu w Warszawie. Gestapo poszukiwało Serafińskiego za unikanie wywózki do oflagu, więc pewne było, że po śledztwie trafi on do obozu koncentracyjnego Auschwitz, który Niemcy zbudowali w Oświęcimiu. I oto chodziło mjr. Janowi Włodarkiewiczowi, dowódcy Tajnej Armii Polskiej, który za aprobatą komendanta głównego Związku Walki Zbrojnej, gen. Stefana Roweckiego zlecił tę misję Pileckiemu.

Wówczas obóz koncentracyjny w Auschwitz funkcjonował dopiero od kilku miesięcy. Kierownictwo polskiej konspiracji niewiele jeszcze wiedziało o charakterze tego miejsca, choć jego straszna fama zaczęła już się szerzyć. Pilecki został przywieziony do obozu w tzw. drugim transporcie warszawskim w nocy z 21 na 22 września 1940 roku. Już na rampie przekonał się, jak trudne ma zadanie, kiedy esesmani przywitali nowych więźniów wrzaskiem i biciem. Na obozowej bramie widniał napis Arbeit macht frei – „Praca czyni wolnym”. To hasło w tym miejscu miało szczególnie cyniczny wydźwięk, bo praca ponad siły służyła tu tylko i wyłącznie uśmiercaniu. Ale wyjątkowo zgadzało się ono z celem, dla którego młody konspirator wszedł za tę bramę na ochotnika.

REKLAMA

Nadzieja to broń

Pilecki w Auschwitz miał przede wszystkim stworzyć wojskową siatkę konspiracyjną, zorganizować jej stałą łączność z komórkami polskiego podziemia za drutami obozu i przesyłać dane o zbrodniach, jakich Niemcy się tu dopuszczają. Tworząc obozową konspirację, oparł się na sprawdzonych metodach jeszcze z czasów walki w zaborcami. Mianowicie zorganizował sieć tzw. piątek, czyli niezależnych od siebie grup, które niewiele lub nic o sobie nie wiedząc (co w razie dekonspiracji jednej z nich nie powodowało zniszczenia pozostałych), wykonywały powierzone im zadania. Nazwa „piątka” była całkowicie umowna, gdyż taka grupa liczyła często znacznie więcej ludzi. Tak w Auschwitz zaczął działać Związek Organizacji Wojskowej.

Nadanie przez Pileckiego organizacji charakteru wojskowego nie było pustosłowiem. Szybko doszedł do wniosku, że jego organizacja powinna nie tylko zajmować się pracą wywiadowczą, lecz także szykować się do walki zbrojnej na terenie obozu. Polecił swym ludziom z ZOW-u, by w blokach organizowali się w plutony. W momencie wybuchu powstania, porwałyby one do walki resztę więźniów. Oczywiście miało to być połączone z atakiem oddziałów partyzanckich z zewnątrz. Z dzisiejszej perspektywy może się wydawać, że planowanie takiej walki w 1941 roku, kiedy Niemcy zaczęli zmieniać Auschwitz w wielką fabrykę śmierci, było nazbyt optymistyczną wizją, lecz między innymi o to wówczas chodziło.

Pilecki swymi rozkazami i rozporządzeniami dawał ludziom skazanym na zagładę ogromną nadzieję i siłę. „Podtrzymywanie kolegów na duchu” razem z samopomocą pod względem wyżywienia i lekarstw było jednym z głównych obowiązków członków ZOW-u. Pileckiemu udało się również doprowadzić do konsolidacji organizacji politycznych działających na terenie obozu. W Wigilię 1941 roku doszło do symbolicznego spotkania ognia z wodą. Przedstawiciele polskiej lewicy i prawicy przyobiecali sobie całkowitą współpracę. Rękę podali sobie wtedy m.in. Stanisław Dubois z Polskiej Partii Socjalistycznej i Jan Mosdorf, przywódca Obozu Narodowo-Radykalnego.

Świąteczna ucieczka

Jesienią 1941 roku gen. Rowecki awansował przebywającego w Auschwitz Pileckiego do stopnia porucznika. Komendant główny Armii Krajowej docenił tym samym poświęcenie młodego oficera i jego niebezpieczną pracę w obozie, która zaczęła przynosić efekty w postaci meldunków i raportów „z piekła”. Między innymi dzięki temu wiedziano coraz więcej o tym, co kryje się za niemiecką nazwą Auschwitz. Jednak obozowe służby bezpieczeństwa także nie próżnowały. Coraz częściej dochodziło do aresztowań i egzekucji członków ZOW-u. System „piątek” działał, gdyż katowani na przesłuchaniach konspiratorzy nie znali całej struktury organizacji, ale jasnym stało się, że wcześniej czy później esesmani dojdą do jej góry. To był jeden z powodów, dla których Pilecki zdecydował się na ucieczkę z obozu. Chciał także osobiście dotrzeć do Komendy Głównej AK w Warszawie, by zdać relację z tego, co dzieje się w Auschwitz i przekonać dowódców do zbrojnego uderzenia na obóz.

Zaczęły się przygotowania do ucieczki. Razem z por. Pileckim zdecydowali się uciekać Edward Ciesielski i Jan Redzej. Pilecki pracował wtedy w obozowej paczkarni, Ciesielski w szpitalu, a Redzej należał do komanda piekarzy i jego doświadczenie zdecydowało właśnie o sposobie ucieczki. Członkowie tego komanda wychodzili bowiem pod eskortą esesmanów poza obóz. W jednej z oświęcimskich piekarni na nocnej zmianie piekli chleb dla obozu, pilnowani jedynie przez dwóch esesmanów. Cały budynek piekarni był wtedy zamknięty, ale Redzej zauważył duże stalowe drzwi, do których mógł dorobić wytrych. Ocenił, że to może być brama ku wolności. W czasie narady ustalono termin akcji na Święta Wielkanocne, kiedy część obozowej załogi będzie przebywać na urlopach, a czujność reszty zostanie przytępiona balangami.

Dzięki konspiracyjnym kontaktom Pilecki i Ciesielski otrzymali pracę w komandzie piekarzy. W Poniedziałek Wielkanocny, 26 kwietnia 1943 roku obaj mężczyźni trafili do bloku 15, w którym zakwaterowani byli piekarze. Uciekać mieli jeszcze tej samej nocy, więc pod obozowe pasiaki założyli cywilne ubrania. Redzej, jako piekarz, miał na sobie cywilne ubranie, oznaczone tylko czerwonymi pasami, w kieszeni chował „klucz” do stalowych drzwi w piekarni. Na miejscu okazało się, że ich przewidywania okazały się słuszne. Pilnowało ich tylko dwóch esesmanów i niezbyt pilnie, gdyż jeden zajęty był pisaniem listu, a drugi pałaszował świąteczny posiłek. W tym czasie trzej więźniowie mocowali się z drzwiami. Wytrych okazał się dobry – zamki puściły, ale trzeba było jeszcze przesunąć bezszelestnie ciężkie żelazne wrota. Udało się i to. Polacy zaryglowali za sobą drzwi i ruszyli w noc.

Ucieczka z piekarni nie oznaczała jednak końca niebezpieczeństw. Tak naprawdę najtrudniejsze było dopiero przed nimi. Skierowali się na wschód, do Wisły, którą przepłynęli łódką. Granicę Generalnego Gubernatorstwa przekroczyli w Alwerni, dzięki pomocy księdza Jana Legowicza i robotnika leśnego Kazimierza Buczka. Trasa ich marszruty biegła przez Tyniec, Wieliczkę i Puszczę Niepołomicką do Bochni, gdzie mieli znaleźć przystań w domu Zygmunta Zabawskiego, który razem z Pileckim był więziony w Auschwitz. Wszystko szło dobrze aż do Puszczy Niepołomickiej, tu 1 maja uciekinierzy niespodziewanie natknęli się na żołnierzy niemieckich. Zdołali wprawdzie zbiec, ale Pilecki został ranny w ramię. Uciekając przed pogonią, rozdzielili się i ostatecznie wszyscy szczęśliwie dotarli do wyznaczonego celu.

Misja

W Bochni Pilecki szybko nawiązał kontakt z miejscowym dowództwem AK. Okazało się, że zastępcą dowódcy tej placówki jest… prawdziwy Tomasz Serafiński! Pilecki był tym zaszokowany, gdyż dokumenty Serafińskiego, którymi posłużył się w czasie aresztowania, przypadkowo znalazł w Warszawie w 1939 roku. Obaj konspiratorzy spotkali się 3 maja i Pilecki zamieszkał w posiadłości Serafińskich w Koryznówce. Mógł tutaj odpocząć po obozowych przeżyciach i zebrać swe doświadczenia w raport. Jesienią 1943 roku porucznik przekazał Komendzie Głównej AK w Warszawie swój tajny „Raport W”. Opisał w nim nie tylko zbrodnie dokonywane w Auschwitz na Polakach, lecz także tragiczną sytuację jeńców sowieckich oraz innych narodowości, przede wszystkim Żydów. W czasie więzienia Pileckiego w obozie, od pół roku już funkcjonował KL Auschwitz II – Birkenau, przeznaczony głównie do zagłady ludności żydowskiej.

Pilecki, doświadczywszy piekła Auschwitz, widział tylko jedno rozwiązanie: należy jak najszybciej doprowadzić do ataku na obóz. Według niego, akcja z zewnątrz miała być skoordynowana z powstaniem więźniów w obozie. Do tego szykował swych ludzi z ZOW-u. Niestety, Armia Krajowa nie miała wówczas takich możliwości – jej śląskie oddziały były zbyt słabe, by zaatakować Auschwitz. Także na terenie obozu doszło do rozbicia ZOW-u. Wprawdzie po ucieczce Pileckiego i jego towarzyszy Niemcy nie wyciągnęli w obozie żadnych konsekwencji, ale kilka miesięcy później na terenie obozu nastąpiły masowe aresztowania żołnierzy ZOW-u. Kilkudziesięciu z nich, w tym przywódców, m.in. mjr. Zygmunta Bończę-Bohdanowskiego, ppłk. Teofila Dziamę, ppłk. Juliusza Gilewicza, kpt. Tadeusza Paolonego-Lisowskiego i ppłk. Kazimierza Stamirowskiego, rozstrzelano pod Ścianą Straceń 11 października 1943 roku. Egzekucja bardzo osłabiła działalność organizacji wojskowej w Auschwitz, ale jej nie zakończyła. Działalność ZOW-u starali się kontynuować kpt. Stanisław Kazuba i Bernard Świerczyna. Latem 1944 roku weszli oni do międzynarodowej Rady Wojskowej Oświęcim. Misję Witolda Pileckiego wypełniano w Auschwitz nadal i czynili to nie tylko Polacy. Rotmistrz udowodnił, jak potężną bronią jest nadzieja w piekle na ziemi.

Bibliografia:

Adam Cyra, „Rotmistrz Pilecki. Ochotnik do Auschwitz”, Warszawa 2014
Wiesław Jan Wysocki, „Rotmistrz Pilecki 1901–1948”, Warszawa 2012
„Ochotnik – o rotmistrzu Pileckim”, praca zbiorowa, Kraków 2018
Rtm. Witold Pilecki, „Raporty z Auschwitz”, Warszawa 2016

Piotr Korczyński

autor zdjęć: commons.wikimedia.org, IPN

dodaj komentarz

komentarze


Misje kształtują charakter
 
Borsuk pokazał swoje możliwości
MSPO – przygotowania idą pełną parą
Co ze sprawdzianem z WF?
Święto Dowództwa Generalnego
PKW Turcja już działa
Szczyt NATO w Brukseli – punkt zwrotny dla Sojuszu
Medale mistrzostw Europy dla żołnierzy
„Czarne karabiny” na Mazurach
Partyzancka bitwa pod Zwoleniem
Żołnierz uratował ofiarę wypadku
Nigdy nie zostawiamy swoich
Wojsko kupiło symulatory pola walki
Licealiści, którzy chcą zostać specjalsami
CBW świętuje
Podoficer, czyli lider
Działania w czasie „W” – mobilizacja w sztabach
„Justice Sword” na rumuńskim poligonie
Szczyt NATO już w poniedziałek
Mistrzowski bieg Dobka na Memoriale Kusocińskiego
V4, czyli razem na rzecz komunikacji
Nagroda nie tylko od dowódcy
Żołnierz, który stał się symbolem walki o Polskę
„Dragon '21” – Desant pod wiatr
Studenci w sytuacji kryzysowej
Szczyt NATO o zagrożeniach dla bezpieczeństwa
UE o wspólnym bezpieczeństwie
Luksusowe auta zaparkują obok F-16
„Albatros” wyszedł na morze
St. sierż. Artur Pelo po raz czwarty wygrał Setkę Komandosa
Żołnierze z kompletem medali w czempionacie orientalistów
Grupy niszczycieli czołgów
Będzie więcej szkoleń z pierwszej pomocy
Kurs na dyplomację
Równanie do najlepszych
Hitler idzie na wschód
„Baltops” – F-16 bronią okrętów
25 medali żołnierzy na mistrzostwach kraju w szermierce
Myśliwce z Mińska Mazowieckiego przebazowane do Malborka
Gorzka parada zwycięstwa
Nowe książeczki wojskowe
Dragon'21 – innowacje w granicach zdrowego rozsądku
Wyścig zbrojeń nie ustaje
Pierwszy dzień do zwycięstwa
Afganistan. Czas wracać do domu
Polacy obronili tytuł mistrzów Europy w lekkiej atletyce
Szybka wspinaczka w Salt Lake City
Course on Diplomacy
Polscy żołnierze polecą na Islandię
Szable w dłoń! Lance do boju!
CePeLek czeka na weteranów
Polscy żołnierze rozpoczynają misję w Turcji
„Dragon ’21” zakończony
Karakal w natarciu
Kieł tygrysa, czyli akrobacje F-16
Żandarmeria świętuje
Kwalifikacja? Może w czerwcu
„Dragon” wskazał cel
Siła braterstwa
Rozwój i wyzwania wojskowej logistyki
Ponad 6 mln zł w konkursie „Strzelnica w powiecie”

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO