moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Zobaczyć Afganistan oczami żołnierzy

– Udało nam się zebrać unikalny materiał filmowy. Nikt wcześniej nie miał szansy kręcić tak blisko żołnierzy – mówi reżyser i scenarzysta Jan Pawlicki, który po miesiącu pobytu w bazie Ghazni zakończył zdjęcia do dokumentalnego filmu o misji afgańskiej „Nikt nie zostaje”. Razem z operatorem Wojciechem Filipczakiem wracają w sobotę z Afganistanu.


Po lewej Jan Pawlicki, reżyser i scenarzysta dokumentalnego filmu o misji afgańskiej „Nikt nie zostaje”.

Rozsmakował się Pan w temacie misji afgańskiej. Najpierw serial z Pawłem Małaszyńskim, teraz film dokumentalny „Nikt nie zostaje”…

Dokument, który przygotowuję, jest dla mnie kontynuacją „Misji Afganistan”. Od początku zdawałem sobie sprawę, że fabularny serial nie wyczerpuje tematu. To największa i najdłużej trwająca misja zagraniczna polskiego wojska po II wojnie światowej. Odnoszę wrażenie, że my, Polacy, wciąż nie wiemy na jej temat zbyt wiele. Dlatego chciałbym, aby mój film pokazał misyjną rzeczywistość i pozwolił widzom choć w minimalnym zakresie poczuć to, co czują żołnierze.

Jakie wrażenia odniósł Pan z pobytu w Afganistanie?

Oficerowie prasowi XII zmiany, kapitanowie Janusz Błaszczak i Marcel Podhorodecki, byli nam bardzo pomocni. Szybko ustaliliśmy zasady naszej pracy, zostaliśmy przypisani do konkretnego plutonu. Sam Afganistan obserwowaliśmy przede wszystkim z punktu widzenia żołnierzy. Nie wyjeżdżaliśmy z bazy bez hełmu i kamizelki kuloodpornej. Gdy wchodziliśmy do wioski, na każdego cywila patrzyliśmy jak na potencjalne zagrożenie. Pierwszy raz do domu Afgańczyka wszedłem za żołnierzami, którzy wcześniej wyważyli drzwi. Zniosłem to fatalnie. O niebezpieczeństwie myśli się tam bezwiednie, czy się tego chce, czy nie. Trzeba się było jednak przełamać i skupić na pracy.

Codziennie materiał kręciło pięciu żołnierzy. Kamery mieli umieszczone na hełmach.

Czy zatem ujrzenie Afganistanu na własne oczy zmieniło pierwotny zamysł filmu?

Nie. Wciąż najważniejsi w tym projekcie pozostają ludzie.

Operatorami kamer umieszczonych na hełmach byli żołnierze XII zmiany. Skąd pomysł by to właśnie misjonarze byli jednocześnie twórcami i bohaterami filmu?

Moim zamiarem od początku było pokazanie nie tyle samych wydarzeń, ile ludzi i ich emocji. Fakt, że żołnierze jednocześnie kręcili film i brali w nim udział, w efekcie pozwoli na to, by widz miał wrażenie bezpośredniego udziału w tym, co ogląda.

Przed wyjazdem mówił Pan, że zależy mu, aby żołnierze jak najszybciej zapomnieli o tym, że mają kamery i by zachowywali się jak najbardziej naturalnie. Jak układała się wam współpraca?

Zanim zaczęliśmy pracę byłem pewny, że nie będę chciał aranżować żadnych scen. To się w trakcie tego miesiąca nie zmieniło. Codziennie materiał kręciło pięciu żołnierzy – cała drużyna wraz z dowódcą. Kamery podpinaliśmy codziennie, także przed każdym wyjazdem na patrol. Chodziliśmy za żołnierzami krok w krok. Na początku między nami „iskrzyło”, żołnierze traktowali nas jak zło konieczne. Po jakimiś czasie wzajemnie się dotarliśmy, a oni oswoili się z obecnością kamer. Jestem im wdzięczny za pomoc, bo nagrany materiał jest bezcenny.

Codziennie przeglądaliście efekty wspólnej pracy?

Codziennie je archiwizowaliśmy. Gdybyśmy tego nie robili, nie udałoby się nad tym zapanować. Materiału jest bardzo dużo, wystarczy powiedzieć, że codziennie „pracowało” aż siedem kamer. Oprócz pięciu nahełmowych wykorzystywaliśmy także dwie tradycyjne kamery. Kręciliśmy nimi głównie zdjęcia w bazie i w przedziale desantowym Rosomaka. A także wszystko to, czego nie mogły zarejestrować kamery nahełmowe.

Jakie zatem „obrazki” z misji udało się wam zarejestrować?

Niemal wszystkie dotyczące żołnierzy i tego, co robią na misji. Nagrywaliśmy patrole, ale także przygotowania do nich i rozmowy tuż po powrocie. Mamy nagrane codzienne życie w bazie, to, jak żołnierze odpoczywają, jak spędzają czas wolny, o czym dyskutują. Fakt, że byliśmy tam w okresie świąteczno-noworocznym pozwolił nam udokumentować także to, jak żołnierze spędzają ten czas. Zebrany materiał jest absolutnie unikalny, chociażby z tego względu, że wcześniej nikt nie miał szansy kręcić tak blisko żołnierzy. Wyjątkowi są też nasi bohaterowie. Mam nadzieję, że widz to poczuje.

Wystarczy Wam materiału na film?

Zebraliśmy blisko terabajt materiału. Jednak zima jest dość specyficznym okresem, można by rzec mało intensywnym, jeśli chodzi o wszelką działalność. Dlatego wiosną planujemy wrócić do Afganistanu na drugą turę zdjęć.

Wiecie już kiedy powstanie film?

Orientacyjna data to druga połowa roku. Ale nie przywiązuję się do tego terminu aż nadto. Z operatorem Wojtkiem Filipczakiem chcemy mieć komfort pracy i montować film aż do momentu, w którym obaj będziemy naprawdę zadowoleni z efektu.

Rozmawiała Paulina Glińska

Paulina Glińska

autor zdjęć: Szyby Niebieskie Studio

dodaj komentarz

komentarze

~Trooper
1358887920
Z całym szacunkiem, ale Pan Pawlicki jest marnym filmowcem. Chciał już nam przedstawić ''prawdziwy Afganistan'' przy pomocy serialu, który jest tak kiepski, że aż szkoda to komentować... Gdyby Pan Pawlicki rzeczywiście przykładał uwagę do faktów i potrafił dostrzec szczegóły żołnierskiego życia, tak jak mówi między innymi w powyższym wywiadzie lub na swoim blogu, który stworzył tylko po to, żeby ukazać swój nieomylny majestat wszystkim krytykującym ''Misję Afganistan'' to nie byłoby tak źle. Problem jednak jest w tym, że Pan Pawlicki robi dokładnie na odwrót i mimo, że dość sporo czasu spędził w Afganie z naszymi żołnierzami to ma niewielkie pojęcie o tym, co tam się naprawdę dzieje...
5E-67-ED-BF
~x zmina
1358869920
MMM - nikt Ci nie pokaże i nie powie jak jest naprawdę, bo Tych co powiedzą lub pokażą to zajadą . Będą wypowiedzi typu : No jest ciężko, ale nie jest źle dajemy rade itp. nie ważne że na namioty lub chaty z dykty lecą granty z moździerza, że jakiś pułkowniki każe przeprowadzić plutonem( ok 20-30 osób) szturm na wioskę 5 hektarową gdzie stoi kalata przy kalacie, gdzie wcześniej pluton się wypstrykał z amunicji po uprzednim ostrzale, A nasze śmigłowce mają w dupie, by chociaż dać nam jakieś rozeznanie z powietrza lub samą obecnością przestraszyć przeciwnika itd. itp. A Sztabole pobiorą od NSI kamizelki taktyczne, wygodne i krótkie w sam raz dla załogi wozu, które strasznie im potrzebne w sztabie a załoga dostaje stary szłam, ciężki i toporny ocierający o kolana, ale jak to mówią kto ma szkołę ten ma lżej!!!
78-C4-7D-8A
~mmm
1358846460
@Żołnierzu, misja afganistan to dno totalne. Tutaj nie występują aktorzy wiec mam nadzieję że film będzie w miarę dobry. W końcu w założeniu ma to być film dokumentalny więc muszą pozakać jak jest naprawdę. Czyli napewno nie będzie nadzwyczajne sztabu z kilkunastoma komputerami i sprzętem z NASA, nie będzie scenarzystów idiotów za przeproszeniem który zrobili takie "coś".
0B-16-11-6C
~żołnierz XII zmiany
1357972920
no i powstanie kolejna, przepełniona kłamstwem produkcja
75-BC-90-9B

SOR w Legionowie
 
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
Szarża „Dragona”
Znamy zwycięzców „EkstraKLASY Wojskowej”
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Wojna w świętym mieście, epilog
Przygotowania czas zacząć
W Italii, za wolność waszą i naszą
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Kolejne FlyEle dla wojska
Wojna w świętym mieście, część druga
Systemy obrony powietrznej dla Ukrainy
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Kadisz za bohaterów
Zmiany w dodatkach stażowych
Sprawa katyńska à la española
Active shooter, czyli warsztaty w WCKMed
Aleksandra Mirosław – znów była najszybsza!
NATO on Northern Track
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Strażacy ruszają do akcji
Ocalały z transportu do Katynia
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
Front przy biurku
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Szpej na miarę potrzeb
Rozpoznać, strzelić, zniknąć
Charge of Dragon
25 lat w NATO – serwis specjalny
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Operacja „Synteza”, czyli bomby nad Policami
Głos z katyńskich mogił
Zachować właściwą kolejność działań
Na straży wschodniej flanki NATO
Wojna na detale
Sandhurst: końcowe odliczanie
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Święto stołecznego garnizonu
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Jakie wyzwania czekają wojskową służbę zdrowia?
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Barwy walki
Polscy żołnierze stacjonujący w Libanie są bezpieczni
NATO na północnym szlaku
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Ramię w ramię z aliantami
Bezpieczeństwo ważniejsze dla młodych niż rozrywka
Kosiniak-Kamysz o zakupach koreańskiego uzbrojenia
Cyberprzestrzeń na pierwszej linii
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Przełajowcy z Czarnej Dywizji najlepsi w crossie
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Czerwone maki: Monte Cassino na dużym ekranie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO